Jak dotąd kryzys na amerykańskim rynku nieruchomości nie odbił się na gospodarkach Europy Środkowej. Nie oznacza to jednak, że ich dynamika nie jest w średnim okresie zagrożona - powiedział Ron Hood, ekonomista Banku Światowego, przy okazji prezentacji kolejnej edycji raportu o nowych krajach członkowskich Unii Europejskiej (EU8+2). Eksperci Banku zwrócili uwagę na dwa zagrożenia dla utrzymującego się rekordowego tempa wzrostu PKB w regionie: niedobory na rynku pracy i rosnący w większości krajów deficyt na rachunku obrotów bieżących.
Polska na razie ma jedne z lepszych statystyk bilansu płatniczego. Ministerstwo Finansów prognozuje na koniec roku niedobór na rachunku obrotów bieżących na poziomie 4 proc. Lepiej od nas wypadają tylko Czechy i Słowenia. Co więcej, polski deficyt jest finansowany w większości przez napływ inwestycji bezpośrednich. Tym samym różnimy się od krajów bałtyckich, które dużą nierównowagę na rachunku (sięgającą 20 proc. PKB) pokrywają zaciąganiem długu na zagranicznych rynkach.
Jaki jest bezpieczny poziom?
Problem w tym, że bilans Polski pogarsza się (za dwa lata deficyt obrotów bieżących sięgnąć ma, według MF, 6 proc. PKB). - Nie ma bezpiecznego poziomu. Wszystko zależy od jego struktury. Dopóki napływają inwestycje zagraniczne, Polska jest w miarę bezpieczna. Gorzej, jeżeli pójdziecie w ślady państw bałtyckich i uzależnicie się od kredytów zagranicznych - przestrzega R. Hood.
Reformujmy rynek pracy