Turkmenistan, dysponujący gigantycznymi złożami gazu, coraz bardziej otwiera się na współpracę z zachodnimi koncernami z sektora paliwowego. Prezydent Gurbanguły Berdymuchammiedow twierdzi, że istnieje konieczność zagranicznych inwestycji w branżę energetyczną, aby Turkmenistan do 2030 roku potroił wydobycie gazu i 10-krotnie zwiększył produkcję ropy. Obecnie środkowoazjatycka republika wydobywa blisko 80 mld metrów sześciennych gazu rocznie i uzyskuje około 10 mln ton ropy.
Wabienie koncernów
zagranicznych
W czasie wizyty w USA Berdymuchammiedow zachęcał amerykańskich potentatów paliwowych do inwestycji w Turkmenistanie. Obecnie rozmowy w sprawie dostępu do tamtejszych złoż prowadzi Chevron oraz ConocoPhillips, które mogłoby prowadzić prace na kaspijskim szelfie we współpracy z rosyjskim Łukoilem. Ukłonem w stronę Zachodu było też poparcie władz w Aszchabadzie dla rurociągu Nabucco, którym gaz z Morza Kaspijskiego ma popłynąć do Europy.
Turkmeński prezydent spotkał się również z Lechem Kaczyńskim w czasie sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku. Jak wynika z wcześniejszych zapowiedzi, głowy państw miały rozmawiać właśnie na temat współpracy energetycznej. O tym, że Polska też planuje włączyć się do rywalizacji o turkmeńskie surowce, "Parkiet" pisał w sierpniu. Pierwszymi krokami w tym kierunku było otwarcie ambasady w Aszchabadzie oraz nawiązanie przez PGNiG kontaktów z partnerami w Azji Środkowej.