Nie jest wielkim ryzykiem postawienie tezy, iż niewielu inwestorów jeszcze miesiąc temu spodziewało się bicia kolejnych rekordów. Nasz rynek początkowo pozostawał w uśpieniu, w końcu jednak podążył za wzrostami na giełdach rynków rozwijających się na całym świecie. Warto jednak zauważyć, że tymczasem pobicie rekordowych poziomów (czy może lepiej ich "naruszenie") udało się tylko indeksowi największych spółek - WIG20. Wciąż w tyle pozostają indeksy spółek małych i średnich - nawet nie dlatego, że rosną słabiej (bo w praktyce wszystkie indeksy zyskały przez ostatnie dwa miesiące tyle samo), ale po prostu straciły w wyniku korekty znacznie więcej. To z kolei świadczy jasno o skali uprzedniego przewartościowania rynku właśnie w segmencie
popularnych MiSiów. Z pewnością pożywką dla wzrostów było pesymistyczne nastawienie części inwestorów, sam zresztą dostrzegałem sporo potencjalnych czynników negatywnych dla kursów akcji.
Tymczasem kupujący przeważyli, a część obaw zniknęła. Dodatkowo, IV kwartał (zwłaszcza dwa ostatnie miesiące roku) to historycznie korzystny okres dla posiadaczy akcji. Czyżbyśmy więc do końca roku nie mieli się już czego obawiać? Przypuszczam, że rynek skupi się w najbliższych tygodniach na poszukiwaniu tematów na przyszły rok - a o to nie będzie łatwo. O ile rok temu było niemal pewne, że dobry okres czeka sektory deweloperski i handlu detalicznego, to teraz trudno o takie typy. Zwłaszcza deweloperzy mają trudny okres przed sobą: tempo sprzedaży mieszkań osłabło, o marżach z tego roku można będzie tylko pomarzyć. W dodatku z innych krajów europejskich dochodzą słuchy
o narastających trudnościach w finansowaniu działalności deweloperskiej. Jeżeli tendencje takie pojawiłyby się również w Polsce, miałoby to niebagatelne znaczenie zwłaszcza dla tych podmiotów, które mają słabszą bazę kapitałową i gorszą renomę na rynku. Naturalnie stosunkowo bezpiecznym sposobem zajęcia pozycji w przewi- dywaniu dalszego wzrostu gospodarczego jest kupno akcji banków i - sądząc po ostatnich zwyżkach mniejszych banków - właśnie takie, nieco wstrzemięźliwe podejście stosuje ostatnio wielu inwestorów.
Noble Funds TFI