Reklama

Duże problemy małych firm

Co prawda najmłodsze i najmniejsze firmy korzystają z okresowej zniżki w składkach, lecz ta często kończy się przed osiągnięciem rentowności wystarczającej na stabilny rozwój

Publikacja: 30.10.2007 08:50

Politycy uciekli spod

okienka. Szukali, planowali, a "panienka" w okienku (tym jednym) znów się nie zjawiła. Swoją drogą trzeba mieć małą orientację w temacie, by wyobrażać sobie, że kwestia jednego miejsca, gdzie można dokonać formalności związanych z uruchomieniem firmy, jest główną bolączką rodzimej przedsiębiorczości. Nawet tylko tej drobnej, w początkowej fazie istnienia.

Domniemana trudność uruchomienia działalności w Polsce stała się dyżurnym wątkiem gospodarczym debat politycznych. Jednocześnie mało która partia zauważa, jak bardzo zróżnicowanie oczekiwań przedsiębiorców jest zależne od skali prowadzonej działalności oraz jej charakteru, a nawet formy prawnej. Wspólna część postulatów małego i dużego biznesu zahacza o symboliczne okienko marginalnie. Jego wdrożenie niekoniecznie wniesie jakiekolwiek pożyteczne zmiany w warunkach uruchamiania czy prowadzenia firm. Nie można wykluczyć, że mogłyby to być zmiany na gorsze. Trudno oczekiwać po samotnym urzędniku tak rozległej wiedzy, by w gąszczu przepisów i możliwości interpretacyjnych fachowo wspomógł raczkującą firmę. Nie wiadomo też, czy przypadkiem kolejka do tego jednego nie będzie dłuższa niż do obecnych kilku okienek łącznie.

Zamiast malować drzwi do piekła czy uchylać okienka, firmy - od najmniejszej do gigantów - oczekują od państwa, by zamiast postrzegać je jedynie jako płatników, zajęli w świadomości polityków, urzędników oraz społeczeństwa miejsce, które im przysługuje - jako jedynemu źródłu zamożności obywateli. Przedsiębiorca nie może być traktowany jako ten, którego działalność jest zaledwie tolerowana przez państwo, ze względu na potrzeby budżetu lub konieczność wykonywania zadań, z którymi państwowe molochy sobie po prostu nie radzą.

Wśród osób, które już prowadzą firmę, wspomnienie trudności związanych z jej uruchomieniem wywołuje co najwyżej ironiczny uśmieszek. Wyzwania przychodzą dopiero później. W pierwszym etapie działalności głównym zagrożeniem dla nowo powstałych jest konkurencja większych i już istniejących podmiotów, które są w zdecydowanie lepszej pozycji, by dokonywać akumulacji kapitału czy walczyć o rynek zbytu. Przy czym ich status nie wynika wyłącznie z naturalnego w gospodarce rynkowej efektu skali. Przyczynia się do tego skomplikowany system wymagań i przepisów, który premiuje lukami i niejasną interpretacją tych, którzy opłacają doradców prawnych - na których małe firmy zazwyczaj nie stać. Ponadto, biorąc pod uwagę różnice w strukturach kosztów, rzeczywista skala podatkowa (ta uwzględniająca wszystkie należności na rzecz państwa), generuje proporcjonalnie większe obciążenia mikrofirm, ze względu na quasi-stałą daninę na rzecz ZUS oraz na odmienną strukturę kosztów.

Reklama
Reklama

Co prawda najmłodsze i najmniejsze przedsiębiorstwa korzystają z okresowej zniżki w składkach, lecz ta często kończy się przed osiągnięciem rentowności wystarczającej na stabilny rozwój. Ulga, nie dość że krótka, to bywa bezwzględnie wykorzystywana przez podmioty silniejsze, np. ułatwiając wymuszanie wasalnego samozatrudnienia. Obok tego śmiesznie niski próg przychodów, który zobowiązuje do odprowadzania podatku VAT, pozbawia nuworyszy większości premii startowej, jaką mają ich koledzy w większości krajów europejskich.

Dla osoby stojącej przed alternatywą otwarcia własnej firmy główną zachętą do działania jest perspektywa osiągania satysfakcjonującego wynagrodzenia za wkład pracy własnej oraz dochodów z zainwestowanego kapitału. Dopóki nowo otwarte podmioty mają perspektywę egzystencji w środowisku, które de facto faworyzuje większe jednostki, to wielu potencjalnych przedsiębiorców będzie preferować oddzielenie dochodów z kapitału od tych z pracy własnej. Sprzyja temu wzrost wynagrodzeń i hossa giełdowa. Realną alternatywą staje się zakup udziałów w już istniejących firmach i szukanie niezależnych dochodów z etatu. Taka presja sprawia wrażenie korzystnej dla wzrostu wycen aktywów spółek giełdowych, zasilając rynek pieniędzmi. Warto jednak pamiętać, że setki notowanych spółek są utrzymywane w ruchu przez tysiące małych przedsiębiorstw. Dostawców, podwykonawców i kooperantów. Sprawność funkcjonowania i liczba tych małych przekłada się bezpośrednio na wyniki i generuje konkurencyjność spółki giełdowej na rynku globalnym. Bez wyraźnego wsparcia państwa lub przynajmniej uproszczenia warunków funkcjonowania małych firm wielkie perspektywy tych dużych mogą ugrzęznąć w problemach maluczkich.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama