Zaledwie 40 proc. gospodarstw domowych w Polsce ma zobowiązania wobec instytucji finansowych - wynika z badań przeprowadzonych przez Instytut Rozwoju Gospodarczego Szkoły Głównej Handlowej. Oznacza to, że zdecydowana większość gospodarstw domowych nie korzysta z pożyczek bankowych. Eksperci IRG podkreślają, że do tej liczby wchodzi 12 proc. gospodarstw, które chciały wejść na rynek kredytowy, ale banki odrzuciły ich wnioski. Taka sytuacja dotyka głównie gospodarstw o najniższym poziomie dochodów (poniżej 550 zł na osobę), a także osób młodych.
Na razie stosunek wartości zadłużenia gospodarstw domowych do PKB kształtuje się na poziomie około 21 proc. (eksperci IRG SGH oczekują, że do końca roku może wzrosnąć do 22 proc.). To niewiele, szczególnie, jeśli spojrzymy na średnią europejską (45 proc.), nie wspominając już o amerykańskiej (ponad 100 proc.).
Trzeci kwartał był rekordowy pod względem wartości kredytów zaciągniętych przez gospodarstwa domowe. Od lipca do września wzięły one pożyczki o łącznej wartości 20 mld zł (w tym 13 mld na cele mieszkaniowe). W porównaniu z tym samym okresem ubiegłego roku rynek zanotował 40-proc. wzrost. Sławomir Dudek z IRG SGH oczekuje, że ten wyraźny trend wzrostowy będzie kontynuowany, nawet pomimo spowolnienia gospodarczego.
Najczęściej pożyczamy niewielkie kwoty - od tysiąca do 10 tys. złotych. Udział kredytów o takiej wysokości wzrósł od lipca o prawie 3 pp. i obecnie sięga 58 proc. ogólnej liczby udzielonych pożyczek. Zwiększa się także odsetek zadłużonych na kwoty od 10 do 50 tys. złotych (22 proc.), a spada udział kredytów o wartości powyżej 50 tys. złotych (z 9,5 do 7,4 proc.).
Dzięki rosnącym zarobkom jest nam generalnie łatwiej terminowo wywiązywać się ze zobowiązań terminowych. O prawie jedną piątą (do 12,8 proc.) wzrósł jednak odsetek osób, dla których spłata rat kredytowych jest dużym problemem.