Fota obniżyła tegoroczną prognozę zysku netto o 34 proc., do 14,1 mln zł (1,5 zł na akcję). Przychody, zamiast 635 mln zł, mają wynieść 605 mln zł. O możliwej korekcie planu finansowego zarząd dystrybutora części samochodowych ostrzegał w raporcie za III kwartał.
Szacunki z sufitu
Podczas zeszłorocznej oferty publicznej akcji zarząd Foty obiecywał inwestorom, że spółka zarobi w 2007 r. ponad 21 mln zł (firma sprzedała wówczas 2,9 mln akcji po 34 zł - 30 proc. drożej, niż wyniosła cena z wczorajszego zamknięcia). Prognoza ta zakładała, że firmie uda się utrzymać ówczesny poziom marż i jednocześnie przejąć kilka mniejszych dystrybutorów części do aut w Polsce i za granicą. Wydała na ten cel około 25 mln zł, czyli połowę zapowiadanej kwoty, ale wszystkie transakcje domknęła dopiero w połowie tego roku.
Na decyzję o obniżeniu prognoz wpłynęły jednak przede wszystkim problemy w samej spółce. W III kwartale Fota odnotowała drastyczny wzrost kosztów finansowych (do 6,8 mln zł wobec 0,9 mln zł w poprzednim kwartale). - Doszło do tego, ponieważ zwiększyliśmy na koniec półrocza poziom zapasów. W III kwartale doszło do osłabienia euro względem złotego, co oznaczało, że część towarów musieliśmy sprzedać z marżą niższą od zakładanej - wyjaśnia Bohdan Stankiewicz, prezes Foty. Przypomina, że pierwotna prognoza na 2007 rok zakładała kurs euro na poziomie 4 zł.
Na straty spowodowane silnym złotym nałożył się wzrost kosztów. - Musieliśmy istotnie zwiększyć wynagrodzenia naszych pracowników - przyznaje B. Stankiewicz.