Rosyjski gigant gazowy rozważa wejście na nowojorską giełdę. W momencie gdy inne europejskie koncerny decydują się opuścić amerykańskie parkiety, Rosjanie poważnie zastanawiają się nad wprowadzeniem tam do obrotu swoich kwitów depozytowych. Aleksander Miedwiediew, zastępca prezesa Gazpromu, stwierdził, że taki krok pomoże zwiększyć płynność akcji koncernu.
Obecnie papiery gazowego kolosa notowane są na dwóch moskiewskich giełdach: RTS i MICEX, oraz w Londynie, gdzie handluje się kwitami depozytowymi. Kapitalizacja spółki na parkiecie RTS przekracza 310 miliardów dolarów. W listopadzie władze Gazpromu zapowiedziały też, że chcą, aby rosyjski producent gazu był obecny na giełdzie w Szanghaju. Obecnie w Chinach prawo zabrania zagranicznym firmom debiutować na lokalnych platformach. Władze Państwa Środka przygotowują się do zniesienia tych ograniczeń.
Zdaniem analityków, plany Gazpromu to normalne zjawisko. - Duże światowe koncerny starają się, aby ich papierami handlowano na kilku parkietach - uważa Artiem Konczin, analityk moskiewskiego banku inwestycyjnego Aton. Poza tym, jak podkreśla Agwan Mikaeljan z firmy inwestycyjnej Finekspertiza, obecność Gazpromu na amerykańskiej giełdzie poprawi jego wizerunek.
Na razie wiele firm ze Starego Kontynentu rezygnuje z notowań za oceanem. Na taki krok zdecydowała się niedawno niemiecka spółka energetyczna E. ON. Wcześniej amerykańskie giełdy opuściły British Airways, szwedzki potentat telekomunikacyjny Telenor, spożywczy Danone oraz dwa rosyjskie koncerny - paliwowy Tatnieft oraz Rostelekom. Przyczyną takich decyzji są surowe reguły obowiązujące zagranicznych emiten-
tów w Stanach.