Rumuński Senat przyjął ustawę, której zapisy pozwolą na rozwiązanie umowy o sprzedaży narodowego producenta ropy koncernowi OMV. Teraz piłka jest po stronie izby niższej parlamentu. Jeśli i ta przyjmie nowe prawo, Austriacy zapewne nie zdołają obronić swoich udziałów w Petromie.
Największa w swoim czasie prywatyzacja w historii Rumunii (wartość: 700 mln euro) może zostać unieważniona niejako "tylnymi drzwiami". Ustawa opuściła Senat... bez głosowania. Zgodnie z regulaminem izby, jej członkowie mają dwa miesiące na debaty i głosowanie nad złożonym projektem. Jeśli tego nie zrobią, automatycznie uznaje się go za przyjęty w oryginalnym brzmieniu. Tak było w tym wypadku i wiele wskazuje na to, że podobnie może się zdarzyć w Izbie Deputowanych.
Umowa o sprzedaży 51 proc. akcji największego w kraju producenta paliw, a jednocześnie największej rumuńskiej firmy w ogóle, budziła kontrowersje właściwie od momentu jej podpisania w 2004 r. Debata na ten temat nasiliła się w ostatnich miesiącach. Wymiar sprawiedliwości wszczął postępowanie mające ustalić, czy urzędnicy zaangażowani w prywatyzację nie pracowali dla zagranicznego wywiadu. Specjalna komisja senacka zarekomendowała anulowanie transakcji, ale jej raport został skierowany do ponownych prac ze względów proceduralnych. Przyjęty właśnie projekt ustawy złożony został przez nacjonalistyczną Partię Wielkiej Rumunii.
Z przychodami rzędu 2,84 mld USD w I półroczu i zyskiem 207 mln USD, Petrom jest liderem sektora naftowego w Europie Południowo-Wschodniej.
hotnews. ro, mediafax