Dość typowy przebieg miała czwartkowa sesja na naszym parkiecie. Mocny wzrost z poprzedniego dnia początkowo był kontynuowany, ale potem optymizm przygasał i ostatecznie dzień zakończyliśmy bez większych zmian. Można więc przypuszczać, że żaden zagraniczny kapitał nie zaatakował naszego parkietu, gdyż ten jest bardziej zdecydowany i zapewne wykazywałby aktywność przez kilka kolejnych dni. Raczej mieliśmy do czynienia ze zwiększonym zainteresowaniem akcjami ze strony naszych instytucji. Mogą to potwierdzać choćby komentarze padające z ust przedstawicieli OFE, którzy uznają wyprzedaż z listopada za dogodną okazję do uzupełniania portfeli. Jednocześnie jednak pojawia się pytanie, czy z taką samą ochotą będą kupować akcje teraz, gdy ceny największych firm są kilka procent wyższe. W ostatnich miesiącach nieraz mieliśmy takie jednodniowe zrywy, które potem nie miały kontynuacji.

Jednocześnie wydaje się, że w środę skalą zwyżki nasz parkiet "zainwestował" w to, że pomyślna koniunktura będzie utrzymywać się na zagranicznych giełdach. Fakt, że w środę liderem wzrostu był KGHM, a w ostatnich dniach bardzo dobrze wypada też TP, czyli spółki wokół których nastroje nie muszą być najlepsze (pierwszej szkodzą niższe ceny miedzi, druga ciągle jest w defensywie ze względu na liberalizację na rynku) przekonuje, że to właśnie światowym giełdom można przypisywać największą zasługę przy zwyżce w Warszawie. Z tego powodu coraz bardziej zaczyna martwić to, jak ostatnie dane makroekonomiczne przyjmują inwestorzy w Ameryce. Znów króluje zasada, że wszystko da się wytłumaczyć pozytywnie. Na krótką metę może ona podtrzymywać wzrost indeksów, ale w dłuższym horyzoncie może mieć to złe skutki. W przeszłości kilka razy już tak bywało, że kumulowały się złe informacje, by w pewnym momencie następowała zdwojona reakcja na nie. Uchronić przed tym mogłoby pojawienie się lepszych wiadomości, ale poza planem pomocy dla osób mających trudności ze spłatą kredytów i determinacją banków centralnych przy obniżaniu stóp procentowych, takich generalnie nie widać.

PARKIET