Rosnące od 2003 r. koszty surowców energetycznych, przede wszystkim ropy naftowej i gazu ziemnego, w sposób oczywisty wydatnie przyczyniają się do wzrostu cen energii elektrycznej. "Hurtowe ceny elektryczności są jednak znacząco zawyżone w porównaniu z poziomem spodziewanym na doskonale konkurencyjnym rynku" - stwierdzono w jednym z niedawnych opracowań Komisji Europejskiej. Organa wykonawcze Unii podjęły już wiele działań zaradczych w tej kwestii, ale całkiem niedawno okazało się, że wiele jest jeszcze do zrobienia i nie wszystko da się uregulować za pomocą dokumentów i deklaracji.
Konkurencja nie działa
prawidłowo
Niemal dokładnie przed rokiem unijni inspektorzy przeprowadzili niezapowiedziane kontrole w spółkach energetycznych w Niemczech - uważanych za najgorszego grzesznika - w poszukiwaniu dowodów w prowadzonym właśnie dochodzeniu antytrustowym. - W przypadku Niemiec rezultaty tych działań potwierdziły nasze podejrzenia, że nie wszystko jest tam w porządku - przyznał w kwietniu rzecznik komisji do spraw konkurencji Jonathan Todd. Zapowiedział kontrole w innych państwach. Ale Komisja na podstawie już przeprowadzonych badań jednoznacznie stwierdziła, że na hurtowym rynku elektryczności w Unii Europejskiej konkurencja nie działa prawidłowo.
Badania przeprowadzono na bezprecedensową skalę w sześciu krajach członkowskich Unii - Belgii, Niemczech, Hiszpanii, Francji, Holandii i Wielkiej Brytanii w latach 2003-2005. Inspektorzy analizowali godzinowe dane z wszystkich działających elektrowni na każdym z tych rynków. Część raportu poświęcono porównaniu aktualnych cen rynkowych w czterech z tych krajów z "tym, co by było, gdyby rynki te były doskonale konkurencyjne". Najgorzej pod tym względem wyglądała sytuacja w Niemczech i Hiszpanii, trochę lepiej w Wielkiej Brytanii i Holandii. Źadnych wniosków nie zdołano opracować po badaniach we Francji i w Belgii z powodu braku porównywalnych danych.