Nie ma nic za darmo. To prosta prawda, ale wydawało się, że przez dłuższy czas wielu mieszkańców Nowej Europy nie chciało w nią wierzyć. Szybko pęczniejące portfele rozbudziły ich optymizm i pozwalały na coraz większe zakupy, nawet przekraczające możliwości statystycznego mieszkańca Europy Środkowo-Wschodniej. Mało kto jednak tym się martwił, gdyż na naszych oczach rodziły się przecież gospodarcze tygrysy, które wypadało tylko naśladować. Często określano takim mianem kraje nadbałtyckie. Jednak Litwie, Łotwie i Estonii zaczęła doskwierać wysoka inflacja, zżerająca wręcz cały imponujący wzrost gospodarczy. W efekcie tygrysy musiały podkulić ogony i teraz już jak zwykłe koty starają się spaść na cztery łapy.