Do 20 grudnia można składać oferty w związku z prywatyzacją Stoczni Gdynia. Wczoraj minął pierwotny termin, jednak został on wydłużony na prośbę jednej z firm zainteresowanych inwestycją - powiedział rzecznik stoczni Janusz Wikowski.
Wstępną ofertę złożyły cztery przedsiębiorstwa: hutniczo-dystrybucyjny Złomrex, Maritime, a także podmioty zagraniczne: izraelski armator Rami Ungar (który zamawia w spółce kontenerowce) oraz firma południowokoreańska.
Przesunięcie terminu jest o tyle ryzykowne, że 21 grudnia ma się odbyć spotkanie nowego inwestora z przedstawicielami Komisji Europejskiej i ministrem Skarbu Państwa. To uratuje spółkę przed koniecznością zwrotu pomocy publicznej.
Państwo oferuje inwestorowi wszystkie posiadane akcje. Nabywca będzie musiał objąć pakiet, który po podwyższeniu zapewni mu co najmniej 10-proc. udział w kapitale stoczni.
Państwowy właściciel, jeszcze przed sprzedażą, ma bowiem zamiar dokapitalizować firmę. Obejmie papiery za 515 mln zł, z czego 290 mln zł za gotówkę. Pozostałą część opłaci aportem - akcjami Polic i PKO BP. Z tych pieniędzy stocznia ma uregulować zobowiązania publicznoprawne.