Prawdopodobnie w tym miesiącu giełdowy Beef-San dogada się z holenderską firmą Jos Swinnen Vleesgroothandel w sprawie utworzenia joint venture, które miałoby przejąć działalność tej spółki.

- Jesteśmy już po badaniu holenderskiej firmy. Jej przedstawiciele przyjeżdżają w tym tygodniu do Polski i będziemy ustalać szczegóły. Prawdopodobnie jeszcze w grudniu sfinalizujemy transakcję. To zależy od tego, czy uda nam się skończyć wszystkie formalności - zapowiada Jerzy Biel, prezes Beef-Sanu. Dodaje, że jeśli strony się dogadają, to produkcja holenderskiej firmy zostanie przeniesiona do Polski. - W Holandii zostałby magazyn i infrastruktura związana z logistyką - wyjaśnia prezes. Dodaje, że produkcja w Jos Swinnen Vleesgroothandel byłaby wygaszana stopniowo. - Firma wytwarza ponad 400 ton mięsa miesięcznie. Szacuję, że rozruch w Polsce będzie trwał dwa, może trzy miesiące - mówi prezes Biel. Czy w zakładach giełdowego Beef-Sanu znajdzie się miejsce na "przeniesioną" produkcję? - Mamy duże rezerwy. Na przykład nasz zakład rozbiorowy wykorzystuje obecnie zaledwie około 65 procent mocy - wyjaśnia prezes.

Jak wynika z naszych informacji, Beef-San chce kupić ubojnię. W grę wchodzą firmy z Polski i m.in. Rumunii. - Jeżeli dogadamy się z Holendrami, na tym nie poprzestaniemy. Jesteśmy zainteresowani zakupem ubojni wołowej. Toczą się rozmowy w sprawie przejęcia - potwierdza J. Biel. Dodaje, że firma ma pieniądze na inwestycje. - Rozsądnie gospodarujemy środkami. Mamy jeszcze sporo pieniędzy z ostatniej emisji akcji - wyjaśnia prezes.