Reklama

Inflacja coraz groźniejsza w całym naszym regionie

Sąsiedzi Polski mają duże trudności z kontrolą wzrostu cen. Ich kłopoty zapewne nie wpłyną bezpośrednio na sytuację u nas, ale nasze władze winny potraktować je jako ostrzeżenie

Publikacja: 11.12.2007 08:15

Paliwa i żywność drożeją w szybkim tempie na całym świecie, ale mocno rozwijające się gospodarki Europy Środkowej odczuwają ten trend bardziej dotkliwie niż Europa Zachodnia i Ameryka. W Czechach inflacja wynosi już 5 proc., czyli najwięcej od ponad sześciu lat. Niepokojące dane napłynęły też wczoraj z Węgier i Litwy. Czy podobnie niekorzystnego procesu nie doświadczy również Polska?

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego, w październiku inflacja sięgnęła u nas 3 proc. Prognozy ekonomistów ankietowanych przez "Parkiet" mówią o 3,4 proc. w listopadzie. To wartości najwyższe od kilkudziesięciu miesięcy, ale okazuje się, że Polska wypada i tak całkiem korzystnie na tle swoich sąsiadów. Nie mówiąc już o krajach bałkańskich, gdzie ceny rosną w tempie dwucyfrowym bądź niewiele mniejszym. W Europie Środkowej względnie niską inflacją, porównywalną z notowaną w Polsce, może pochwalić się jedynie Słowacja.

Kłopoty Czechów i Węgrów

Wczorajsze dane Czeskiego Urzędu Statystycznego zaskoczyły analityków. Konsensus specjalistów mówił o wzroście inflacji w listopadzie do 4,5 proc., z 4 proc. w październiku. Ekonomiści zakładali, że w ciągu miesiąca wartość koszyka dóbr i usług powiększy się o 0,5 proc., tymczasem w rzeczywistości było to 0,9 proc.

- Co ważniejsze, rozbieżność rzeczywistej stopy i przewidywań banku centralnego będzie się dalej powiększać - uważa Jan Vejmelek, ekonomista z Komercni Banka. Narodowy Bank Czech podnosił w tym roku stopy procentowe już cztery razy. Nie na wiele się to zdało, gdyż motorem inflacji są ceny żywności, które w listopadzie rosły w tempie 10,4 proc. na rok i aż 4 proc. na miesiąc.

Reklama
Reklama

Według Istvana Zsoldosa, ekonomisty ds. rynków wschodzących banku Goldman Sachs International w Londynie, działalność czeskiego banku centralnego i tak może budzić stosunkowo największe zaufanie. - Polityka monetarna w regionie jest generalnie mało efektywna, co dotyczy też Polski - mówi w rozmowie z "Parkietem" Zsoldos.

Węgrzy oficjalne dane dotyczące cen konsumpcyjnych przedstawią dzisiaj, ale analitycy przewidują już wyraźną podwyżkę. Mówią o wzroście z 6,7 do 7,2 proc., co oznaczałoby przynajmniej chwilowe fiasko rządowego planu antyinflacyjnego. - Proces dezinflacji załamał się. Stało się tak za sprawą wzrostów cen paliw w listopadzie. Można mówić o szoku cenowym po stronie podaży - mówi Orsolya Nyeste z Erste Banku w Budapeszcie.

Czy inflacja się rozleje?

Niepomyślne wieści przychodzą także zza naszej północnej granicy. Litwini zmagają się z inflacją, jakiej nie notowano od dekady. Za wzrost w wysokości 7,8 proc. odpowiedzialna jest żywność, ale również gaz, który w przyszłym roku zdrożeć ma dodatkowo o 69 proc. Czy wszystko to nie stwarza niebezpieczeństwa dla Polski?

- Jeśli chodzi o kwestię importu wzrostu cen, to zagrożenia nie ma - mówi "Parkietowi" Michał Dybuła, główny ekonomista BNP Paribas Polska. - Ale trzeba sobie jasno powiedzieć: te same czynniki, które wchodzą w grę w Czechach, pojawią się - jeśli już się nie pojawiły - w Polsce - dodaje Dybuła.

- Wymiana handlowa Polski z sąsiadami nie gra głównej roli, ale z Eurolandem - już tak. A tam historia się powtarza - zaznacza Istvan Zsoldos.

Reklama
Reklama
Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama