Szwajcarski bank UBS, największy w Europie pod względem aktywów, w obecnym kwartale straci na ryzykownych kredytach hipotecznych w USA 10 miliardów dolarów. To czterokrotnie więcej niż prognozowali analitycy.
Sprytne posunięcie
Gigant z Zurychu złą wiadomość sprzedał razem z dobrą, dlatego jego akcje wczoraj drożały. Wzmocni się kapitałowo, gdyż jego walory za 11,1 mld USD postanowili kupić inwestorzy z Singapuru i Bliskiego Wschodu. Wcześniej podobny ruch wykonał nowojorski Citigroup, pozyskując 7,5 mld USD od emiratu Abu Zabi.
UBS, renomowana instytucja, która jest największym na świecie zarządzającym pieniędzmi zamożnej klienteli, w IV kwartale i prawdopodobnie w całym 2007 roku będzie miała wynik ujemny. Po raz pierwszy od prawie pięciu lat UBS miał stratę kwartalną w okresie lipiec-wrzesień. Latem stanowisko stracił dyrektor generalny Peter Wuffli, którego zastąpił Marcel Rohner. W trzecim kwartale UBS odpisał 4,66 mld USD, co uznano za zbyt łagodne posunięcie. - Teraz branża bardziej agresywnie obniża wartość aktywów - zauważa Kinner Lakhani, analityk ABN Amro, który zaleca trzymanie akcji UBS.
SG przejmuje aktywa