Od siedmiu sesji cena aluminium na londyńskiej giełdzie utrzymuje się poniżej 2500 USD za tonę. Jest to cena o prawie sto dolarów niższa od tegorocznej średniej i o ponad 11 proc. niższa niż na początku bieżącego roku.
Wszystko wskazuje na to, że po raz pierwszy od 2001 r. bieżący rok skończy na minusie indeks Londyńskiej Giełdy Metali składający się z sześciu kontraktów. Załamanie amerykańskiego budownictwa mieszkaniowego zmniejszyło popyt tamtejszej gospodarki na metale przemysłowe. Co gorsza, większość analityków uważa, że nie widać jeszcze końca tego kryzysu i perspektywy na przyszły rok nie są dobre.
Spodziewane spowolnienie tempa wzrostu amerykańskiej gospodarki zmniejszy jej popyt nie tylko na metale, ale również na energię. Dlatego mogą zmniejszyć się zyski inwestorów z funduszy surowcowych. W tym roku indeks Standard & Poor?s 500 Goldman Sachs Commodity daje na razie 25 proc. zwrotu, ale w przyszłym roku może to być o 5 proc. mniej. Indeks Dow Jones AIG Commodity daje teraz 12 proc., a w 2008 r. może wzrosnąć o 5 proc., albo wcale. W GSCI większy udział ma ropa naftowa. Jeśli inwestorzy zaczną wycofywać się z tych funduszy, to ceny surowców mogą spadać szybciej.
Wczoraj po południu za tonę aluminium w kontraktach trzymiesięcznych płacono na Londyńskiej Giełdzie Metali 2463 USD, o 2 USD więcej niż na poniedziałkowym zamknięciu. W miniony wtorek na zamknięciu sesji aluminium kosztowało w Londynie 2467 USD za tonę.
Parkiet