Nie ma możliwości wypłaty rekompensat dla akcjonariuszy, którzy uważają, że stracili na spadku kursu spółki z jej winy, w ten sposób, by nie wywołało to protestów innych udziałowców. Tak uważa prezes Arcusa, Bartłomiej Żebrowski. Podpiera się przy tym opinią wynajętego prawnika - mec. Leszka Koziorowskiego z kancelarii Gessel.
Nie ma dobrego rozwiązania
Obaj twierdzą, że próbowali znaleźć różne rozwiązania. Padł np. pomysł buy backu. - Jednak mógłby być łatwo zaskarżony przez akcjonariuszy, bo prospekt nie podawał takiego celu emisyjnego - tłumaczy B. Żebrowski. Poza tym skup akcji nie pomoże tym inwestorom, którzy już sprzedali papiery ze stratą.
Rozważana była też kierowana do wybranych udziałowców emisja akcji np. po groszu. - Jednak praktyka pokazuje, że ewentualna decyzja WZA o takiej emisji również łatwo mogłaby być zaskarżona - mówi mec. Koziorowski. Zresztą do spółki zgłaszali się już akcjonariusze, którzy zapowiadali, że to uczynią. Rzeczywiście, taka operacja jest niekorzystna z kolei dla tych osób, które kupiły walory Arvcusa już po debiucie i po cenie niższej niż emisyjna (17 zł), licząc na wzrost ich wartości.
Trzeba też przyznać, że pomysłu, jak zadowolić wszystkich obecnych i byłych akcjonariuszy, nie mają też ci ostatni. Nawet przedstawiciel Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych, które reprezentuje ponad 60 niezadowolonych udziałowców Arcusa, przyznaje, że jednego dobrego rozwiązania nie ma.