Relpol, specjalizujący się w produkcji przekaźników i gniazd wtykowych, może mieć kłopoty z powtórzeniem zeszłorocznego zysku netto. W 2006 roku spółka zarobiła na czysto 3,4 mln zł przy 94,9 mln zł skonsolidowanej sprzedaży.
- Faktycznie wynik może być gorszy. Niestety, naszą rentowność sprzedaży skutecznie ogranicza silna złotówka - mówi Mariusz Wróbel, prezes Relpolu. Jego zdaniem, szansą dla spółki jest wyraźna obniżka kosztów. Dlatego prezes liczy teraz szczególnie na pieniądze, jakie spółka zamierza pozyskać z planowanej niebawem emisji akcji. Chodzi o ponad 52 mln zł brutto ze sprzedaży 8,73 mln walorów po 6 zł. Tymczasem wczoraj akcje Relpolu kosztowały, po spadku o 3,9 proc., 25 zł.
- Prospekt emisyjny został już zatwierdzony przez Komisję. Handel prawami poboru zakończy się jeszcze przed świętami. Ofertę zamierzamy zamknąć na początku stycznia - informuje prezes. Pieniądze trafią głównie na inwestycje i przejęcia. Firma zwiększa już moce produkcyjne oraz wdraża nowe rozwiązania technologiczne. - Jeśli chodzi o przejęcia innych firm, to pracujemy nad tym. Konkretów należy jednak się spodziewać w przyszłym roku - twierdzi M. Wróbel.
Uważa on, że planowane inwestycje i powiększenie grupy kapitałowej pozytywnie przełożą się na przyszłoroczne wyniki finansowe. Nie zdradza jednak szczegółów. Relpol pracuje też nad skoncentrowaniem produkcji na Ukrainie. W tym kraju zamierza uruchomić duży zakład. Spółka przeniesie tam między innymi produkcję z Litwy.
- Prowadzimy poważne rozmowy w sprawie zakupu nieruchomości w Żytomierzu. Całość inwestycji chcemy zamknąć do końca 2008 roku. Wtedy ponad połowa produkcji byłaby wytwarzana poza granicami kraju - podkreśla szef firmy.