Dwie siódemki (Reinhold Polska to 77. tegoroczny debiutant na GPW) okazały się szczęśliwe dla pierwszej szwedzkiej spółki, która wprowadziła swoje akcje do obrotu na warszawskiej giełdzie. Czwartkowa sesja, spadkowa dla większości firm notowanych nad Wisłą, w przypadku dewelopera ze Skandynawii przebiegała pod znakiem wzrostów. I to niemałych.
Pozorna zwyżka
już na otwarciu
Już na otwarciu notowań przy kursie Reinhold Polska pojawiła się informacja, że papiery spółki drożały o ponad 18 proc. Pierwsze transakcje zawierano bowiem po 30 zł, tymczasem kursem odniesienia na debiutancką sesję był poziom 25,37 zł. Wielkość ta stanowiła bowiem równowartość 62 SEK, czyli ceny, po jakiej 22 września zawarto ostatnie transakcje akcjami spółki na nieoficjalnym rynku obrotu organizowanym przez szwedzki bank inwestycyjny Ohman Group (obecnie prowadzi notowania dla około 10 firm niepublicznych).
Przypomnijmy jednak, że w październiku Reinhold Polska oraz jeden z głównych akcjonariuszy spółki (holenderska firma Reinhold Group, kontrolowana przez Gösta Gustafssona) chcieli sprzedać łącznie 1,4 mln walorów znacznie drożej. W prospekcie emisyjnym cenę maksymalną walorów ustalono na 150 koron, czyli około 60 zł. Ostatecznie cena emisyjna została wyznaczona na 30 zł, a i tak spółka nie znalazła nabywców na wszystkie papiery i odstąpiła od oferty. Gdyby więc za kurs odniesienia przyjęto cenę emisyjną ustaloną podczas niedoszłej do skutku oferty publicznej, akcje zadebiutowałyby więc "na zero".