Najpierw była godzina radości, później refleksja, aż w końcu wygrały wątpliwości, co było bardzo widoczne podczas czwartkowych notowań na głównych giełdach świata. Inwestorzy sprzedawali akcje, gdyż wątpili w skuteczność ogłoszonego przed Fed w środę planu zwiększenia płynności na rynkach finansowych. Bank centralny USA na specjalnych przetargach względnie tanio będzie pożyczał bankom komercyjnym pieniądze pod zastaw. Porozumiał się w tej sprawie z Europejskim Bankiem Centralnym oraz jego odpowiednikami w Wielkiej Brytanii, Kanadzie i Szwajcarii. Dla inwestorów wczoraj ważnym sygnałem były utrzymujące się na najwyższym poziomie od siedmiu lat koszty kredytu w euro. Świadczyło to, że rynek
pożyczkowy nie zareagował na plan Fedu i spółki szacowany na 64 miliardy dolarów.
Za oceanem rozczarowanie najbardziej uderzyło w banki i domy maklerskie. Traciły na wartości akcje Lehman Brothers, największego gwaranta obligacji zabezpieczonych kredytami hipotecznymi, mimo że spółka poinformowała o lepszych wynikach kwartalnych, niż prognozowali analitycy.
Negatywnym czynnikiem był duży wzrost cen fabrycznych, pozytywnie oddziaływał zaś dwa razy lepszy niż prognozowali ekonomiści wzrost sprzedaży detalicznej.
W Europie też głównie dostało się spółkom finansowym. Z powodu spadku ceny miedzi w dół poleciały również akcje firm górniczych, Walory BHP Billiton potaniały ponad 4 proc. Na zakończenie sesji w Europie Dow Jones Stoxx 600 tracił 2,4 proc. W tym czasie nowojorski Dow Jones Industrial Average miał na minusie 0,5 proc.