Dwa wielkie amerykańskie banki inwestycyjne wydały wczoraj dla akcji koncernu energetycznego CEZ dwie... diametralnie różne rekomendacje. Analitycy z Goldman Sachs obniżyli swoje zalecenie z "neutralnie" do "sprzedaj". Papiery czeskiej spółki wycenili przy tym zaledwie na 1100 koron (150,8 zł), podczas gdy poprzednio ustalona przez nich cena docelowa wynosiła 1250 koron (prawie 171,4 zł).
Specjaliści z banku Morgan Stanley podnieśli natomiast swoje zalecenie z "równoważ" do "przeważaj". Według ich oceny, kurs spółki ma jeszcze kilkunastoprocentowy potencjał wzrostu. Cena docelowa, jaką wyznaczyli tym razem dla papierów koncernu, wynosi bowiem aż 1638 koron (224,5 zł) i jest najwyższą, ze wszystkich, jakie pojawiły się dotychczas w rekomendacjach dla CEZ-u. Poprzednio specjaliści wyceniali akcje firmy na 1366 koron (187,3 zł).
Dodajmy, że również wczoraj pojawiła się także średniookresowa rekomendacja dla papierów CEZ-u wydana przez czeskie biuro maklerskie Capital Partners. Brzmi ona "trzymaj", a cena docelowa to 1408 koron (ponad 193 zł).
Analitycy napisali, że są mile zaskoczeni wynikami finansowymi, jakie koncern osiągnął w pierwszej połowie tego roku. Podkreślili, że poprawiły się one głównie dzięki zyskom zagranicznych spółek CEZ-u. Według ich prognoz, firma zamknie rok z 22-proc. wzrostem czystego zysku i 10-proc. wzrostem zysku operacyjnego powiększonego o amortyzację (EBITDA).
Wizja przejęć winduje kurs