Imponującą kwotę o równowartości ponad pół biliona dolarów przeznaczył wczoraj na dwutygodniowe pożyczki dla banków komercyjnych Europejski Bank Centralny. Bank Anglii wyłożył na podobny cel równowartość 20 mld USD, a w poniedziałek na amerykański rynek trafiło 20 mld USD z Rezerwy Federalnej. Władze monetarne chcą w ten sposób doprowadzić do unormowania sytuacji na rynkach pieniężnych, gdzie od wielu tygodni stawki oprocentowania krótkoterminowych pożyczek znacznie odbiegają od poziomu oficjalnych stóp procentowych. W efekcie koszty finansowania się banków są wyższe, a to oznacza mniej atrakcyjną ofertę kredytową.

Wczorajsza decyzja EBC przyniosła skutek. Stawki na rynku międzybankowym znacznie spadły. 1-miesięczny Libor dla euro obniżył się do 4,59 proc., z 4,92 proc. dzień wcześniej.

Skala operacji zrobiła wrażenie na analitykach i inwestorach. Jednak wielu specjalistów zwracało uwagę, że nie rozwiąże to problemów. Może złagodzić presję związaną ze zwiększonym zapotrzebowaniem na pieniądz, występującym tradycyjnie pod koniec roku. Jednak kłopoty rynku pieniężnego nie są tylko z tym związane, ale mają fundamentalną naturę. Wynika ona z potężnych strat poniesionych w związku z załamaniem rynku nieruchomości w USA. Na giełdach nastroje były zmienne. W USA, po początkowym wzroście, w połowie sesji indeksy były już pod kreską. Jednak dzień zakończyły na plusie.