Warszawa i inne europejskie giełdy będą jeszcze musiały poczekać na wysyp ofert spółek z Ukrainy. Zdaniem tamtejszych ekspertów, prawdziwego boomu IPO firm zza Bugu należy oczekiwać dopiero w 2009 r. W przyszłym roku zaś większej wartości ofert publicznych. Mogą opiewać na 3-4 mld USD - wynika z szacunków lokalnej agencji ratingowej Ekspert-Rating. W tym roku tamtejsze spółki pozyskały od inwestorów blisko 2 mld USD, z tym że większość emisji miała charakter zamknięty, a papiery były wprowadzone do obrotu za granicą w formie globalnych kwitów depozytowych (GDR).
Wciąż po kapitał za granicę
Spółki z Ukrainy nadal chętniej będą sięgać po kapitał na zagranicznych parkietach niż na rodzimych. Zgodnie z przewidywaniami analityków, najczęściej tamtejsze przedsiębiorstwa będą debiutować na giełdzie w Londynie, Warszawie i Frankfurcie.
Zdaniem Witalija Szaprana, zastępcy dyrektora Eksperta-Rating, najostrzejsza walka o ukraińskich emitentów w przyszłym roku wywiąże się pomiędzy GPW i Deutsche Boerse. Oba parkiety aktywnie promują się nad Dnieprem. Operator warszawskiego rynku w I kwartale 2008 r. zamierza otworzyć przedstawicielstwo w Kijowie i przed paroma miesiącami mocno wystartował z reklamą NewConnect na ukraińskim rynku.
Natomiast Deutsche Boerse sprzyja panująca ostatnio moda na oferty prywatne. Ukraińskie firmy często decydują się po takiej emisji na wprowadzenie do obrotu GDR-ów. Czołowe ukraińskie domy maklerskie Concorde Capital oraz Dragon Capital doradzają w takim wypadku Frankfurt.