Spektakularna operacja Europejskiego Banku Centralnego, który postanowił wpompować w rynek finansowy 350 miliardów euro, żeby odblokować zatory, nie poprawiła nastrojów posiadaczy akcji. Główne europejskie indeksy rosły wprawdzie w ciągu dnia o około 1 proc., ale sesję kończyły minimalnie pod lub minimalnie ponad kreską. W Nowym Jorku, gdzie gracze otrzymali też trochę lepsze od oczekiwań dane dotyczące nowych inwestycji mieszkaniowych, samo otwarcie wypadło całkiem nieźle, jednak wkrótce potem indeksy zeszły wyraźnie poniżej poniedziałkowego zamknięcia. Inwestorzy najwyraźniej stracili wiarę, że działania banków centralnych w końcu dadzą skutek w postaci rozładowania kryzysu na rynku kredytowym. Przy takich nastrojach trudno będzie o odrabianie ostatnich strat. Dzięki akcji EBC rosły kursy papierów banków, chociaż nie tak mocno, jak można by się tego spodziewać. Na przykład papiery UniCredit, obecnie trzeciego banku na Starym Kontynencie, zdrożały tylko o nieco ponad 1 proc. Trochę więcej zyskał w notowaniach Northern Rock z Wielkiej Brytanii, któremu krajowy bank centralny udzielił kolejnych gwarancji finansowych. Ten pożyczkodawca hipoteczny o mało nie upadł na początku jesieni po eksplozji kryzysu kredytowego na Wyspach.

W Stanach na starcie sesji trochź lepiej niż reszta rynku radziły sobie spółki związane z branżą nowych technologii. Bezpośrednim powodem była publikacja nowych prognoz przez Adobe, producenta oprogramowania dla grafików, który przewiduje wzrost popytu na technologię Flash, wykorzystywaną np. przy tworzeniu stron internetowych. Akcje Adobe zdrożały o ok. 2 proc. O kilka procent staniały akcje banku Goldman Sachs, chociaż miniony kwartał zamknął on zyskiem o 2 proc. większym niż rok temu. Wynik lepszy od oczekiwań nie wystarczył, bo nowojorski gigant postraszył utrzymywaniem się trudnej sytuacji na rynkach.

Parkiet