Czeski koncern CEZ zarobi w tym roku na czysto nie 41,4 mld koron (około 5,69 mld zł), jak dotychczas prognozował jego zarząd, ale o prawie 3 proc. więcej. Zysk netto spółki sięgnie zatem 42,6 mld koron (5,86 mld zł) - poinformował wczoraj Petr Voboril, kierujący finansami energetycznego giganta.
Tegoroczny zysk operacyjny CEZ-u powiększony o amortyzację, czyli EBITDA, ma zaś wzrosnąć do 74,4 mld koron (około 10,23 mld zł). Poprzednie przewidywania szefów spółki mówiły o wyniku na poziomie 73,4 mld koron (niespełna 10,1 mld zł). Przypomnijmy, że to już druga podwyżka tegorocznych prognoz finansowych grupy.
Nowe realia finansowe spowodowały, że zarząd czeskiego koncernu zdecydował się zweryfikować swoją dotychczasową politykę dywidendową. Na wypłaty dla akcjonariuszy CEZ chce przeznaczać teraz nie 40- 50 proc. czystego zysku, ale 50- 60 proc. Wyjaśnijmy, że chodzi tu o wynik finansowy, który nie uwzględnia nadzwyczajnych, jednorazowych wpływów. Nowe założenie dotyczące dywidendy ma być uwzględnione w przyszłorocznym budżecie CEZ-u. Wstępne przewidywania zarządu firmy mówią o tym, że wynik EBITDA w 2008 roku miałby wzrosnąć do 85,5 mld koron (11,76 mld zł), a czysty zysk do 46,6 mld koron (prawie 6,41 mld zł).
Wczoraj czeski koncern oraz węgierska firma paliwowa MOL podpisały porozumienia o stworzeniu wspólnej spółki, która ma m.in. zbudować dwie elektrownie gazowe w bratysławskiej rafinerii Slovnaftu oraz w rafinerii Dufi-Százhalombatta na Węgrzech (należą one do grupy MOL). Zainstalowana moc w obu przypadkach ma wynieść po 800 MW. Wartość tych inwestycji powinna sięgnąć 1,4 mld euro (prawie 5,1 mld zł).
To nie koniec wspólnych czesko-węgierskich przedsięwzięć. Aby wzmocnić strategiczny sojusz firm, CEZ ma odkupić bezpośrednio od MOL-a 7 proc. jego akcji. Koncern z Budapesztu z kolei zyska za pośrednictwem opcji call prawo odkupu tych akcji od CEZ-u (po 20 tys. forintów, czyli 285 zł za walor). Opcja może być zrealizowana w ciągu trzech lat.