Po tym, jak kilka dni temu rentowność naszych obligacji dotarła do najwyższych poziomów od początków 2005 r., od trzech sesji obserwujemy jej spadek. W największym stopniu trzeba go wiązać z powrotem do bezpieczniejszego inwestowania na światowych rynkach. W tym samym czasie w dół szła także dochodowość papierów w USA, nieco obniżyła się w Niemczech. Jednocześnie jednak nie wydaje się, żeby zachowanie naszego rynku z ostatnich dni oznaczało definitywne przełamanie wzrostowej tendencji rentowności, w jakiej nasze papiery utrzymują się od wielu miesięcy. Obawy przed inflacją i dalszymi podwyżkami stóp procentowych to uniemożliwiają. Natomiast większe szanse na taki scenariusz pojawiły się wtedy, gdyby inwestorzy doszli do wniosku, że Europejski Bank Centralny pójdzie śladem władz monetarnych USA, Wielkiej Brytanii i Kanady i obetnie stopy procentowe. To poprawiłoby klimat na rynkach obligacji w Europie. Choć pojawiają się pierwsze takie opinie to na razie jednak taki wariant jest wciąż jeszcze dość wątpliwy.

PARKIET