W tym roku akcje Apple, producenta iPod?ów oraz iPhone?ów podrożały już o ponad 130 proc., a kapitalizacja firmy kierowanej przez legendarnego menedżera Steve?a Jobsa wynosi 174 miliardy dolarów i jest wyższa niż Hewlett-Packarda, Della, IBM i Intela.
W środę, przejściowo, cena jednego waloru po raz pierwszy w historii spółki przekroczyła magiczny poziom 200 dolarów. Tempo wzrostu kursu jest imponujące, gdyż poprzednia bariera na wysokości 100 USD pękła w maju tego roku. W następnym miesiącu Jobs zaprezentował telefon iPhone z dostępem do internetu. Dzięki temu produktowi, Apple, znane kiedyś głównie z komputerów Macintosh, ma zamiar powiększyć udział w rynku elektroniki użytkowej. W Europie iPhone?y są sprzedawane od listopada.
Stephen Coleman z funduszu Daedalus Capital uważa, że akcje Apple mają duży potencjał wzrostu. Przewiduje, że w okresie osiemnastu miesięcy ich cena podskoczy do 600 USD.
Analitycy i zarządzający nie wiedzą, jaki procent opłat pobieranych przez operatorów sieci, w których używane są iPhone?y, ląduje na koncie Apple. Przypuszczają, że jest to 5-20 proc. Coleman twierdzi, że firma z Cupertino w Kalifornii inkasuje około 30 proc.
Andy Neff, analityk Bear Stearns, podkreśla, że iPhone pomógł Apple, który dzięki temu urządzeniu przestał być uzależniony od jednego hitowego produktu i stał się firmą dysponującą znacznie większymi możliwościami rozwoju. W październiku podniósł cenę docelową akcji tej spółki do ponad 200 USD. Wówczas firma Jobsa przedstawiła też bardzo optymistyczną prognozę, informując, że spodziewa się najlepszej w historii sprzedaży w okresie przedświątecznym.