Rok 2007 dla globalnych giełd był najsłabszy od początku hossy. W 2006 r. notowania poszły w górę o 13,8 proc., w 2005 r. o 14,7 proc., w 2004 r. wzrost sięgnął 9,7 proc., a w 2003 r. 23,5 proc.
Równocześnie zarówno na polskiej, jak i globalnych giełdach pojawiły się zjawiska, które nie występowały w poprzednich latach. To o ile nie przestrzega przed zwrotem koniunktury na rynkach akcji, to przynajmniej wskazuje na ich wejście w zupełnie inną fazę. Wśród nowych elementów są te mające naturę fundamentalną, ale również związane z analizą techniczną. Chodzi głównie o spadek zysków amerykańskich korporacji, narastanie globalnej presji inflacyjnej, spadek zaufania do działań najważniejszych banków centralnych, a na krajowym podwórku pojawienie się w połowie roku ewidentnych oznak euforii na parkiecie, która znajdowała odbicie w gigantycznych napływach do agresywnych funduszy inwestycyjnych, bezkrytycznym spoglądaniu na perspektywy branży budowlanej i deweloperskiej, niesłychanym zainteresowaniu walorami mniejszych spółek, co wskazywało na znaczne uaktywnienie się drobnych inwestorów. Z technicznego punktu widzenia uwagę zwracał głównie wzrost zmienności na rynkach finansowych, stanowiących dodatkowy czynnik ryzyka. W przypadku naszego indeksu WIG doszło pierwszy raz w obecnej hossie do spadku notowań poniżej 12-miesięcznej średniej kroczącej. To oznaczało, że kupujący akcje po przeciętnej cenie z ostatnich
12 miesięcy zaczęli ponosić straty. W ostatnich latach nie występował również tak długi jak ostatnio okres mizernych krótkoterminowych stóp zwrotu.
Przesilenie będzie chwilowe
Inwestorzy w Ameryce ewidentnie przyjęli, że przesilenie w zakresie zysków przedsiębiorstw będzie tymczasowe. Stąd duża odporność na rozczarowujące doniesienia dotyczące rezultatów spółek w ostatnich trzech miesiącach 2007 r. Wedle ostatnich prognoz zyski firm z indeksu S&P 500 mają obniżyć się aż o 6,3 proc. w porównaniu z tym samym okresem 2006 r. Jeszcze na koniec listopada spodziewano się wzrostu zysków o 1,1 proc. Analitycy spuścili też z tonu, jeśli chodzi o kondycję przedsiębiorstw w USA w pierwszej połowie 2008 r. W I kwartale wzrost zysków ma wynieść 5 proc., w kolejnym 3,6 proc.