Globalny kryzys finansowy uderza głównie w sektor bankowy. Tam jego ofiar jest najwięcej. W sektorze ubezpieczeniowym mieliśmy dotychczas do czynienia z jednym, ale za to poważnym przypadkiem: chodzi o American International Group. Czy może być ich więcej? W jaki sposób globalny kryzys finansowy może się odbić na kondycji finansowej ubezpieczycieli? Czy będzie to miało również wpływ na sytuację towarzystw ubezpieczeniowych w Polsce?
[srodtytul]Winna, oczywiście, bessa[/srodtytul]
Od niemal dwóch lat trwa na rynkach światowych bessa i ceny papierów wartościowych spadają. Aktywa towarzystw – których część jest zwykle inwestowana w akcje i tzw. inwestycje alternatywne – mogą się obniżyć do takiego poziomu, który spowoduje ich niewypłacalność, czyli niezdolność regulowania zobowiązań płynących z zawartych umów ubezpieczenia. Jeśli właściciel towarzystwa przynoszącego straty z tytułu odpisów na nieudane inwestycje nie będzie miał możliwości dokapitalizowania go, może się to nawet zakończyć upadłością zakładu.
Amerykańskie AIG miało w ubiegłym roku na minusie 99,29 mld USD (w 2007 r. 6,2 mld USD zysku), a w IV kwartale rekordową w historii finansów stratę sięgającą 61,6 mld USD.Otrzymało już od rządu Stanów Zjednoczonych ponad 150 mld USD w ramach pomocy. Na początku marca uzgodniono, że dostanie kolejne 30 mld USD. W Polsce amerykański ubezpieczyciel jest właścicielem towarzystwa życiowego AIG Amplico Life i majątkowego AIG Polska TU.
Co z polskimi spółkami? Przejęcie AIG przez amerykański rząd oznacza, że wypłacalność spółek zależnych ubezpieczyciela nie byłaby zagrożona. Ale dla ich klientów pojawia się innego rodzaju niebezpieczeństwo. – Zadaniem trustu będzie wyciśnięcie z każdego aktywu i każdego klienta AIG maksymalnej ilości gotówki na pokrycie zobowiązań korporacji wobec amerykańskiego podatnika – nie owija w bawełnę Marcin Broda z firmy Ogma, monitorującej polski rynek ubezpieczeniowy.