Reklama

Ubezpieczyciele wypłacalni, ale mogą zmienić właściciela

Zawirowania na rynkach finansowych negatywnie wpływają na działalność grup ubezpieczeniowych, jednak nie powinny zaszkodzić stabilności zakładów w naszym kraju. Nawet w przypadku spółek zależnych firm, które mają kłopoty u siebie

Publikacja: 14.03.2009 00:30

Ubezpieczyciele wypłacalni, ale mogą zmienić właściciela

Foto: ROL

Globalny kryzys finansowy uderza głównie w sektor bankowy. Tam jego ofiar jest najwięcej. W sektorze ubezpieczeniowym mieliśmy dotychczas do czynienia z jednym, ale za to poważnym przypadkiem: chodzi o American International Group. Czy może być ich więcej? W jaki sposób globalny kryzys finansowy może się odbić na kondycji finansowej ubezpieczycieli? Czy będzie to miało również wpływ na sytuację towarzystw ubezpieczeniowych w Polsce?

[srodtytul]Winna, oczywiście, bessa[/srodtytul]

Od niemal dwóch lat trwa na rynkach światowych bessa i ceny papierów wartościowych spadają. Aktywa towarzystw – których część jest zwykle inwestowana w akcje i tzw. inwestycje alternatywne – mogą się obniżyć do takiego poziomu, który spowoduje ich niewypłacalność, czyli niezdolność regulowania zobowiązań płynących z zawartych umów ubezpieczenia. Jeśli właściciel towarzystwa przynoszącego straty z tytułu odpisów na nieudane inwestycje nie będzie miał możliwości dokapitalizowania go, może się to nawet zakończyć upadłością zakładu.

Amerykańskie AIG miało w ubiegłym roku na minusie 99,29 mld USD (w 2007 r. 6,2 mld USD zysku), a w IV kwartale rekordową w historii finansów stratę sięgającą 61,6 mld USD.Otrzymało już od rządu Stanów Zjednoczonych ponad 150 mld USD w ramach pomocy. Na początku marca uzgodniono, że dostanie kolejne 30 mld USD. W Polsce amerykański ubezpieczyciel jest właścicielem towarzystwa życiowego AIG Amplico Life i majątkowego AIG Polska TU.

Co z polskimi spółkami? Przejęcie AIG przez amerykański rząd oznacza, że wypłacalność spółek zależnych ubezpieczyciela nie byłaby zagrożona. Ale dla ich klientów pojawia się innego rodzaju niebezpieczeństwo. – Zadaniem trustu będzie wyciśnięcie z każdego aktywu i każdego klienta AIG maksymalnej ilości gotówki na pokrycie zobowiązań korporacji wobec amerykańskiego podatnika – nie owija w bawełnę Marcin Broda z firmy Ogma, monitorującej polski rynek ubezpieczeniowy.

Reklama
Reklama

Ostatnio zainteresowanie kupnem Alico, życiowej części AIG w naszej części Europy, potwierdził prezes PZU Andrzej Klesyk. – Wynajęliśmy nawet amerykańską firmę lobbingową z najwyższej półki, by nam w tym pomogła – stwierdził. Dodał, że według niego, środkowoeuropejska część Alico warta jest około 5 mld zł. Tymczasem PZU ma wolne środki w wysokości 19 mld zł (nie wypłacało dywidendy za lata 2006 i 2007).

Czy do kupienia będą także polskie spółki Avivy, działające pod szyldem Commercial Union? W ciągu ostatniego miesiąca cena akcji grupy notowanej na londyńskiej giełdzie poszła w dół z 341 pensów do około 200 pensów. Była to głównie reakcja na dane z raportu rocznego, w którym ubezpieczyciel pokazał stratę rzędu 7,7 mld funtów i podjęcie decyzji o wypłacie dywidendy.

Tymczasem, jak twierdzi Paweł Majtkowski, analityk Finamo, pozbycie się spółek w mniej znaczących rejonach świata jest często dla wielkich grup finansowych najprostszą metodą na wyjście z kłopotów.

Co na to Aviva? – Nasze spółki w Polsce mają bardzo dobre wyniki. W zeszłym roku ich zysk operacyjny wzrósł o 33 proc. Jesteśmy na tym rynku od 17 lat i nie zamierzamy z niego wychodzić – powiedziała „Parkietowi” Sue Winston, szefowa biura prasowego grupy Aviva. Dodała też, że cena akcji ubezpieczyciela nie odzwierciedla jego właściwej wartości i solidnych fundamentów jego biznesu.

[srodtytul]Agencja prawdę ci powie?[/srodtytul]

Część odpowiedzi na pytanie o sytuację finansową zarówno dużej części działających u nas międzynarodowych grup ubezpieczeniowych, jak i krajowych spółek z branży poznamy, śledząc zmiany ocen wiarygodności formułowane przez agencje ratingowe.

Reklama
Reklama

Na przykład, Grupa Allianz, która w Polsce ma dwie spółki ubezpieczeniowe, w 2008 r. miała stratę sięgającą 2,4 mld euro. Przyczyna? Głównie słabe wyniki Dresdner Banku w pierwszej części roku i koszty jego sprzedaży Commerzbankowi. Czy to może istotnie wpłynąć na kondycję polskich spółek? Agencja Standard & Poor’s twierdzi, że nie. Uznała, że rating grupy ani jego perspektywa nie zmienią się, bo Allianz „znosi turbulencje na rynkach finansowych całkiem dobrze”.

Małe zamieszanie miało miejsce w ciągu ostatniego miesiąca w odniesieniu do ratingu Warty. Najpierw pod koniec lutego analitycy agencji Standard & Poor’s obniżyli ocenę jej siły finansowej, gdyż uznali, że następuje zmniejszanie się wartości jej aktywów na skutek zbyt dużego zaangażowania w papiery spółek giełdowych.

Na łamach internetowego „Dziennika Ubezpieczeniowego” przedstawiciele Warty przyznali, że pod koniec 2008 r. miał miejsce spadek współczynnika wypłacalności związany z odpisami z tytułu utraty wartości aktywów. Podkreślali jednak, że wyniki roczne nie uwzględniały niezarejestrowanego jeszcze przez KNF dokapitalizowania spółki w grudniu o 282 mln zł. – Kwota została wpłacona przez właściciela Warty, KBC Insurance, pod koniec grudnia – poinformowała Monika Nowakowska z biura prasowego Warty. Stwierdziła też, że Warta na koniec 2008 r. miała mniej niż 5 proc. aktywów w akcjach (rok wcześniej było to mniej niż 8 proc.).

Obniżenie ratingu nie pozostawało bez skutków dla spółki. – Firmy brokerskie za granicą wstrzymują współpracę z Wartą lub znacznie ją ograniczają – stwierdził na łamach Dziennika Ustaw Andrzej Hebel z Kancelarii Ubezpieczeń Gospodarczych.W ostatnim tygodniu S&P przywrócił jednak ocenę po tym, jak Warta przedstawiła im dodatkowe dane o inwestycjach.

[srodtytul]Dobre, bo polskie[/srodtytul]

Jak wygląda bezpieczeństwo towarzystw z dominującym kapitałem polskim? Wszystkie spełniają wymogi wypłacalności narzucane przez nadzór finansowy. PZU – lider naszego rynku pod względem wartości zbieranych składek, którego 56 proc. akcji ma Skarb Państwa – posiada około 19 mld zł nadwyżki kapitałowej. Inny ubezpieczyciel majątkowy, Polskie Towarzystwo Ubezpieczeń (w którym ponad 45 proc. udziałów mają spółki zależne państwowego Ciechu), również był pod koniec roku w pełni wypłacalny, chociaż zawiązał dodatkowe rezerwy na odszkodowania, co przyczyniło się do znacznego pogorszenia wyniku technicznego za 2008 r.

Reklama
Reklama

Jak jest na rynku życiowym? Towarzystwo Ubezpieczeń Europa – jedyny ubezpieczyciel notowany na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie, którego blisko 100 proc. papierów posiada Getin Holding Leszka Czarneckiego – sprzedaje głównie ubezpieczenia finansowe. Działa więc na ryzykownym rynku. Jednak jak zapewnia prezes Jacek Podoba, ubezpieczyciel ma zespół ekspertów, którzy na bieżąco monitorują ryzyko biznesowe spółki.

Uniwersum-Życie – którego 90,1 proc. papierów jest w rękach spółki AICE, a 9,9 proc. ma firma Auto Plan – spełniało wymogi wypłacalności z potężnym zapasem. Jak twierdzi prezes towarzystwa Agnieszka Senkowska, właściciele na początku roku dokapitalizowali zakład blisko 0,8 mln zł, a do końca półrocza będą chcieli dołożyć jeszcze 2,2 mln zł. Po podwyższeniu kapitał będzie wynosił 21 mln zł.

Na polskim rynku działa też sporo towarzystw ubezpieczeń wzajemnych, w których większościowy udział ma kapitał polski. Wszystkie one (TUW Rejent Life, SKOK TUW, TUW Bezpieczny Dom, TUW Cuprum, Pocztowe TUW, TUW TUW, TUW TUZ) miały pod koniec III kwartału zdolność do wypłacania odszkodowań.

[srodtytul]Nie będzie recydywy?[/srodtytul]

Jak informowała parę miesięcy temu Komisja Nadzoru Finansowego, kilka spośród 67 działających w naszym kraju firm ubezpieczeniowych miało kłopoty z utrzymaniem na odpowiednim poziomie wskaźników wypłacalności, ale to było jeszcze w I kwartale 2008 r. – przed wybuchem kryzysu finansowego. Problemy miały Nordea Życie, Uniqa Życie i Link4. Jednak do końca ubiegłego roku właściciele dokapitalizowali towarzystwa i nic nie powinno stanąć na przeszkodzie, by – o ile zaszłaby taka potrzeba – zrobili to kolejny raz.

Reklama
Reklama

Nordea Life Holding, właściciel Nordei Życie, otrzymał z grupy Nordea 200 mln euro dokapitalizowania. Według agencji ratingowej DBRS, biznes ubezpieczeniowy tego skandynawskiego towarzystwa ucierpiał z powodu spadków na giełdach, ale dokapitalizowanie było w opinii DBRS „solidne” i pozwoli na spokojne funkcjonowanie towarzystwa.

Austriacka Uniqa może z kolei pochwalić się wysokim ratingiem od Standard & Poor’s. W grudniu 2008 r. agencja zwróciła uwagę, że grupa ma bardzo mocną pozycję na swoim rodzimym rynku, jest w dobrej sytuacji finansowej i dzięki rosnącej dywersyfikacji biznesu ubezpieczeniowego (obecność na różnych rynkach i w różnych segmentach) ma ciekawe perspektywy. Przy tym – w opinii agencji – prowadzi odpowiednią politykę inwestycyjną.

Royal & Sun Alliance, który ma połowę akcji Intouch (wkrótce przejmie całość) – właściciela Link4 – w 2008 r. miał zysk na poziomie 586 mln funtów, o 7 proc. gorszy niż w 2007 r. Keith Bowman, analityk Hargreaves Lansdown Stockbrokers twierdzi, że wyniki i perspektywy ubezpieczyciela są dobre. Royal & Sun cieszy się również dobrymi opiniami agencji ratingowych.

[srodtytul]To dopiero początek[/srodtytul]

Kryzys finansowy, jak twierdzi Paweł Majtkowski, analityk Finamo, na pewno doprowadzi do zmian właścicielskich na polskim rynku. – Na sto procent kilka towarzystw trafi w nowe ręce. Bo kłopoty ich dotychczasowych właścicieli to świetna okazja do wejścia do Polski dla tych, których do tej pory tu nie było. Pierwsze decyzje zapadną zapewne do końca roku – przewiduje.

Reklama
Reklama

[ramka][b]Wypłacalność firm ubezpieczeniowych pod koniec 2008 roku nie budziła większych wątpliwości[/b]

Każdy sam może sprawdzić wypłacalność zakładu ubezpieczeń. Określają ją dwa wskaźniki: pokrycia rezerw techniczno-ubezpieczeniowych aktywami i pokrycia marginesu wypłacalności środkami własnymi. Pierwszy mówi o tym, czy zakład ubezpieczeń posiada aktywa w wysokości zapewniającej pokrycie rezerw tworzonych na poczet bieżących i przyszłych zobowiązań wynikających z umów ubezpieczenia, czyli na wypłatę odszkodowań. Drugi o tym, czy towarzystwo ma środki własne, które wystarczą na pokrycie zobowiązań, gdyby okazało się, że trzeba wypłacić odszkodowania wyższe, niż zakładało (margines wypłacalności to różnica miedzy faktyczną a zakładaną wartością zobowiązań). Obydwa wskaźniki muszą przekraczać 100 proc. Są podawane w raportach kwartalnych, które można znaleźć na stronie internetowej Komisji Nadzoru Finansowego. Raport za 2008 rok zostanie opublikowany przez KNF 24 marca.Wszyscy ubezpieczyciele, którzy do tej pory zaprezentowali wyniki za ubiegły rok, spełniali wszelkie wymogi ustawy o działalności ubezpieczeniowej dotyczące wskaźników wypłacalności. (patrz tabelka poniżej). [/ramka]

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama