Wczoraj na warszawskiej giełdzie udanie zadebiutowały prawa do akcji Aplisensu. Podczas pierwszej sesji ich kurs wzrósł o 10,8 proc., do 6,65 zł. W ciągu dnia papierami firmy handlowano po 7,17 zł. To dopiero czwarty debiut w tym roku. Dziś giełdową przygodę zaczyna Ipopema Securities. Czyżby więc rynek pierwotny się „odkorkował”?
[srodtytul]W KNF nie widać przełomu[/srodtytul]
Wszystko wskazuje jednak, że do hossy droga jeszcze daleka. W tej chwili w Komisji Nadzoru Finansowego trwają prace nad zatwierdzeniem czterech nowych prospektów emisyjnych. Równocześnie 55 podmiotów zawiesiło swoje postępowanie w sprawie upublicznienia. W tej sytuacji trudno spodziewać się „wysypu” nowych ofert. Dodatkowo w ostatnich trzech miesiącach tylko trzy spółki złożyły w Komisji prospekt emisyjny. – Tłoku na razie nie ma – podsumowuje sytuację Łukasz Dajnowicz z Komisji Nadzoru Finansowego. W całym ubiegłym roku na GPW zadebiutowały 33 firmy.
[srodtytul]Pomóc może kontynuacja wzrostów na GPW[/srodtytul]
Rynkowi pierwotnemu pomogłaby trwalsza poprawa koniunktury zarówno na światowych parkietach, jak i w Warszawie. Od początku roku indeks WIG zwyżkował o 7,2 proc. Jeszcze lepsze były ostatnie trzy miesiące (wzrost o 36,3 proc.). – Wzrosty giełdowych indeksów z pewnością będą sprzyjać pojawianiu się kolejnych debiutów i ten rynek może się w końcu ożywić. Tym bardziej że coraz trudniej jest pozyskać finansowanie od banku – ocenia Tomasz Korab, wiceprezes Opera TFI. Wskazuje ponadto, że debiuty giełdowe mają miejsce przede wszystkim w segmencie małych i średnich spółek, wobec którego nastawienie inwestorów się poprawiło.