Być maklerem, być maklerem, marzy wielu, będąc dzieckiem

Listopadowy egzamin na maklerów papierów wartościowych przyciągnął blisko 400 osób, które liczą, że wyższe kompetencje ułatwią im znalezienie dobrze płatnej pracy. Tylko 35 osób zaliczyło test. Reszcie pozostały przygotowania do kolejnego podejścia – zapewne w marcu

Publikacja: 13.11.2010 09:20

Zdający tuż przed rozpoczęciem egzaminu. Miejsca zajęte i pełna gotowość na 180 minut ciężkiej pracy

Zdający tuż przed rozpoczęciem egzaminu. Miejsca zajęte i pełna gotowość na 180 minut ciężkiej pracy.

Foto: GG Parkiet, Szymon Łaszewski SL Szymon Łaszewski

Grubo ponad 400 osób stawiło się w minioną niedzielę rano w Centrum Konferencyjno-Kongresowym Prywatnej Wyższej Szkoły Businessu i Administracji w Warszawie. 383 z nich przystąpiły do egzaminu na maklera.

W budynku przyul. Bobrowieckiej pojawili się jednak również ich najbliżsi, którzy do ostatniej chwili dodawali im otuchy i przepytywali z najważniejszych zagadnień. Zdający mieli trzy godziny, by odpowiedzieć na 120 testowych pytań wielokrotnego wyboru. Odpytywani byli z zagadnień dotyczących prawa rynku kapitałowego, matematyki finansowej oraz zasad obrotu giełdowego.

Niedzielny egzamin rozpoczął się o 11.00. Jednak już kilkadziesiąt minut wcześniej w budynku, w którym miał się odbyć, było gwarno. Zdający wykorzystywali ostatnie minuty przed egzaminem na powtórkę materiału i ostatnie konsultacje. Niektórzy z nich znaleźli jednak również czas na rozmowę z „Parkietem”. Zapytaliśmy ich m.in. o to, dlaczego zdecydowali się przystąpić do egzaminu, jak się do niego przygotowywali oraz czego najbardziej się obawiają. Około 11.00 korytarze budynku przy Bobrowieckiej praktycznie opustoszały.

Zostało zaledwie kilka osób czekających na zdających. Pozostali zniknęli na trzy godziny i pojawili się tuż przed zakończeniem egzaminu. Ciszę zmącił na moment jedynie spóźniony kandydat na maklera, który pojawił się zasapany tuż po zamknięciu drzwi. Udało mu się jednak szybko znaleźć salę, w której miał zdawać egzamin, i dołączyć do pozostałych piszących.

[srodtytul]Wyższe kwalifikacje to wyższe zarobki?[/srodtytul]

Wśród pragnących zdobyć maklerskie szlify znalazło się wiele osób związanych zawodowo z rynkiem kapitałowym. Większość z nich liczy na to, że dzięki licencji będą mogły zmienić pracę lub postarać się o awans, co z kolei może się przełożyć na wzrost zarobków.Zainteresowani podniesieniem kwalifikacji byli jednak również chociażby studenci czy bezrobotni. Michał, student drugiego roku zarządzania, w niedzielę przystąpił do egzaminu po raz pierwszy. Grał na foreksie.

Będzie chciał się również zająć inwestowaniem na giełdzie, ale dopiero wówczas, gdy będzie dysponował większą sumą pieniędzy. – Zdecydowałem się na egzamin, żeby rozszerzyć swoje perspektywy i zdobyć doświadczenie. Przygotowywałem się sam według zakresu zagadnień podanego na stronie Komisji Nadzoru Finansowego – zdradził nam przed wejściem na salę. Michał bał się przede wszystkim zadań dotyczących zleceń maklerskich. Jego obawy się potwierdziły – właśnie te zagadnienia uznał za najtrudniejsze.

A co myśli o całym teście? – Egzamin wydał mi się łatwiejszy niż poprzedni. Nie wiem jeszcze, ile zdobyłem punktów, ale niestety tym razem się nie udało – mówi Michał. – Nie zrażam się jednak. Zamierzam spróbować po raz kolejny, gdyż myślę, że licencja pomoże mi znaleźć pracę – dodaje.Na jakie zarobki liczy? – Trudno mi powiedzieć, jaką kwotę mogę otrzymać, gdyż niektórzy trafiają lepiej, a inni gorzej. Zdany egzamin nie oznacza, że na pewno zostanę maklerem, mogę bowiem trafić na zupełnie inne stanowisko.

[srodtytul]Więcej praktyki[/srodtytul]

Niedzielny egzamin był pierwszym, w którym KNF zrezygnowała z uczestnictwa w komisji egzaminacyjnej osób z rynku. Zmiana miała zapewnić bezstronność. Wpłynęła również na kształt testów. – W stosunku do poprzednich edycji egzaminu więcej było pytań praktycznych (matematyka finansowa, ustalanie kursów giełdowych, analiza finansowa, rachunkowość), a mniej prawnych – komentuje Łukasz Dajnowicz, rzecznik KNF. – Zmieniliśmy też skład komisji egzaminacyjnej, eliminując potencjalny konflikt interesów – w składzie komisji nie ma już osób z rynku, prowadzących odpłatne kursy przygotowawcze dla kandydatów, oraz członków władz samorządu maklerskiego, którzy mogliby być zainteresowani nieuzasadnionym ograniczaniem dostępu do zawodu – dodaje.

Niektóre zmiany zaskoczyły zdających. – Moje obawy sprzed egzaminu się potwierdziły. Było kilka nietypowych zadań. Było też sporo takich, w których trzeba było przekształcić wzory, co nie było zbyt proste. Trudności sprawić mogły również bardzo szczegółowe zagadnienia z prawa – komentuje pracujący w banku Tomasz. – Najbardziej obawiałem się matematyki, gdyż wiem, że w tym jestem troszeczkę słabszy. Na pytania z prawa dało się odpowiedzieć, ale nie ukrywam, że na kilka musiałem strzelić – dodaje.

Tuż po egzaminie Tomasz przewidywał, że może mieć problemy z jego zaliczeniem. Jego obawy się potwierdziły – zdobył co prawda ponad 100 punktów, ale nie udało mu się osiągnąć progu 160 punktów. Nie zamierza jednak rezygnować. Po uzyskaniu licencji chciałby się przenieść z banku do biura maklerskiego. Pracował już w biurze maklerskim, stąd jego zainteresowanie tym zawodem. Tomasz gra na giełdzie, ale w ostatnim czasie poniósł straty. Na plusie jest za to jego portfel funduszy. Udało mu się również zarobić na opcjach. W 2008 r. Tomasz był w pierwszej pięćdziesiątce gry „Parkietu” dla studentów.

[srodtytul]Straszne nie tylko pytania[/srodtytul]

Pani Hanna, która do egzaminu przystąpiła po raz trzeci, jak zawsze obawiała się stresu. – Wymagania stawiane osobom pragnącym zostać maklerami nie są wygórowane. Po przeanalizowaniu szeregu wcześniejszych testów zadania stają się coraz bardziej klarowne – komentowała tuż po wyjściu z sali egzaminacyjnej. – Pracuję przy obrocie papierami wartościowymi, ale i tak towarzyszył mi stres. Stres związany z pracą utrudniał mi również przygotowania do egzaminu.

Po pracy potrzebuję zwykle odpoczynku – dodawała. W związku z wykonywaną pracą pani Hanna wie, na czym polega składanie zleceń na różnych rynkach światowych.Czy liczy na to, że dzięki licencji wzrosną jej zarobki? – Trudno jest mi odpowiedzieć na to pytanie. Bardziej zależy mi na pewnej stabilizacji – mówi. – Licencja będzie potwierdzeniem mojej wiedzy i umiejętności. Otworzy również przede mną nowe możliwości, jeśli będę chciała zmienić pracę – dodaje.

Głupich błędów i niedoczytania treści pytań obawiał się Michał. Ekonometryk i statystyk po Uniwersytecie Gdańskim od pięciu miesięcy jest bezrobotny. Wcześniej pracował jako doradca finansowy. Niedzielny egzamin był jego szóstym podejściem. – Pierwsze trzy egzaminy zakończyły się niepowodzeniem, gdyż źle się do nich przygotowywałem – uczyłem się wszystkiego. Teraz przygotowałem się konkretnie pod ten egzamin – mówił przed wejściem na salę. W marcu Michałowi zabrakło trzech punktów. Tym razem znalazł się w gronie szczęśliwców, którzy zaliczyli egzamin. Liczy, że dzięki temu uda mu się znaleźć pracę w biurze maklerskim.

Egzaminu nie zdał pracujący w szeroko rozumianej bankowości Maciej. – Pretensje mam przede wszystkim do siebie, gdyż zabrakło mi czasu. Gdybym miał go więcej, to na pewno bym zdał. Niestety skoncentrowałem się na zadaniach, które zajęły mi sporo czasu, przez co nie zdążyłem ze wszystkim – przyznaje.

Niedzielny egzamin był pierwszym podejściem Macieja. Niepowodzenie go jednak nie zraża. Liczy, że dzięki licencji maklera uda mu się zdobyć lepsze stanowisko, co w przyszłości może się również przełożyć na wyższe zarobki. – Zdziwiło mnie to, że na egzaminie pojawiły się zadania matematyczne, w których brakowało prawidłowej odpowiedzi. W jednym z nich podane były cztery liczby i żadna z nich nie była właściwa. W innym zadaniu zabrakło natomiast danych, by je rozwiązać – mówi Maciej. Jego zdaniem ostatni egzamin był trudniejszy od poprzedniego i w większym stopniu bazował na literaturze, a nie tylko na ustawach.

Na brak czasu uwagę zwraca również bezrobotny obecnie Łukasz, który wcześniej pracował w branży ubezpieczeniowej, ale zwolnił się, gdyż nie był zadowolony z zarobków. – 10–15 pytań było bardzo prostych. Zadania dotyczące chociażby wyznaczania kursów wymagały jednak zastosowania skomplikowanych wzorów. Dlatego opuściłem te pytania, którym towarzyszyły rozbudowane tabelki – przyznaje. Od razu przeczuwał, że to podejście nie zakończy się dla niego sukcesem.

[srodtytul]Zróżnicowane pensje[/srodtytul]

Wielu zdających egzamin liczy, że licencja pomoże znaleźć im bardziej satysfakcjonującą finansowo pracę. A jak to wygląda w praktyce? Świeżo upieczony makler rozpoczynający pracę w biurze maklerskim może otrzymać około 2 tys. zł brutto. Brokerzy przyjmą go na okres próbny, dając szansę sprawdzenia się w nowej roli. Na zdobycie minimalnego doświadczenia będzie potrzebować około 6–12 miesięcy. Wówczas może zabiegać o podwyżkę. W perspektywie kilku lat jego pensja powinna wzrosnąć do 6 tys. zł brutto, choć najlepsi mogą uzyskać nawet wielokrotność tej kwoty. Wszystko zależy od tego, do jakiej instytucji trafi makler, jakie zadania będą mu powierzone oraz jakimi wynikami się wykaże.

Zagraniczne instytucje finansowe zwykle płacą więcej niż krajowe. Maklerów lepiej też cenią biura należące do banków niż samodzielne domy maklerskie. Praca związana z indywidualną obsługą klientów lub obracaniem pieniędzmi i papierami wartościowymi brokera jest lepiej płatna od zajmowania się sprawami typowo biurowymi. To jednak tylko ogólne zasady. Wszystko tak naprawdę zależy od indywidualnych predyspozycji maklera, doświadczenia. I szczęścia.

[srodtytul]Kolejna próba za kilka miesięcy[/srodtytul]

Niedzielny egzamin zaliczyło zaledwie 35 osób, czyli 9,1 proc. zdających. Wynik okazał się znacznie gorszy niż w przypadku poprzedniego testu – w marcu licencję zdobyło bowiem aż 177 osób spośród 487, które się o nią starały (36,3 proc.). Większość z pretendentów do licencji maklera nie zraża się jednak i zapowiada kolejne próby. Na przygotowania mają niespełna pół roku, gdyż następny egzamin odbędzie się zapewne w marcu.

[ramka][b]2332 osoby[/b] - znajdowały się na liście maklerów papierów wartościowych, prowadzonej przez KNF, na początku sierpnia tego roku[/ramka]

Gospodarka
Podatek Belki zostaje, ale wkracza OKI. Nowe oszczędności bez podatku
Gospodarka
Estonia i Polska technologicznymi liderami naszego regionu
Gospodarka
Piotr Bielski, Santander BM: Mocny złoty przybliża nas do obniżek stóp
Gospodarka
Donald Tusk o umowie z Mercosurem: Sprzeciwiamy się. UE reaguje
Materiał Promocyjny
Jak sfinansować rozwój w branży rolno-spożywczej?
Gospodarka
Embarga i sankcje w osiąganiu celów politycznych
Gospodarka
Polska-Austria: Biało-Czerwoni grają o pierwsze punkty na Euro 2024