Grubo ponad 400 osób stawiło się w minioną niedzielę rano w Centrum Konferencyjno-Kongresowym Prywatnej Wyższej Szkoły Businessu i Administracji w Warszawie. 383 z nich przystąpiły do egzaminu na maklera.
W budynku przyul. Bobrowieckiej pojawili się jednak również ich najbliżsi, którzy do ostatniej chwili dodawali im otuchy i przepytywali z najważniejszych zagadnień. Zdający mieli trzy godziny, by odpowiedzieć na 120 testowych pytań wielokrotnego wyboru. Odpytywani byli z zagadnień dotyczących prawa rynku kapitałowego, matematyki finansowej oraz zasad obrotu giełdowego.
Niedzielny egzamin rozpoczął się o 11.00. Jednak już kilkadziesiąt minut wcześniej w budynku, w którym miał się odbyć, było gwarno. Zdający wykorzystywali ostatnie minuty przed egzaminem na powtórkę materiału i ostatnie konsultacje. Niektórzy z nich znaleźli jednak również czas na rozmowę z „Parkietem”. Zapytaliśmy ich m.in. o to, dlaczego zdecydowali się przystąpić do egzaminu, jak się do niego przygotowywali oraz czego najbardziej się obawiają. Około 11.00 korytarze budynku przy Bobrowieckiej praktycznie opustoszały.
Zostało zaledwie kilka osób czekających na zdających. Pozostali zniknęli na trzy godziny i pojawili się tuż przed zakończeniem egzaminu. Ciszę zmącił na moment jedynie spóźniony kandydat na maklera, który pojawił się zasapany tuż po zamknięciu drzwi. Udało mu się jednak szybko znaleźć salę, w której miał zdawać egzamin, i dołączyć do pozostałych piszących.
[srodtytul]Wyższe kwalifikacje to wyższe zarobki?[/srodtytul]