Dyskusja na temat zmian w systemie emerytalnym, która przetoczyła się w mediach na początku ubiegłego roku, spowodowała większe zainteresowanie Polaków dodatkowym oszczędzaniem z myślą o przyszłości. Wtedy bowiem rząd przedstawił szacunki, które wskazywały, że Polacy mogą?liczyć na świadczenie z publicznego systemu emerytalnego wynoszące zaledwie ok. 30?proc. ostatnich zarobków.
Jak wynika z zebranych przez nas danych, w końcu 2011 r. 30 instytucji finansowych prowadziło prawie 806 tys. indywidualnych kont emerytalnych. Ich liczba zwiększyła się o ponad 21 tys. (po kilku latach spadków).
Chwilowe zainteresowanie?
Weronika Dejneka, dyrektor biura produktów indywidualnych w PZU Życie, przyznaje, że zwiększone zainteresowanie klientów IKE było krótkotrwałe. Miało miejsce w okresie, gdy media nagłaśniały cięcie składki do OFE: – Wtedy dyskusja w mediach sprowokowana zmianami legislacyjnymi zmotywowała Polaków do przeanalizowania kwestii własnego zabezpieczenia emerytalnego i chwilowego zwiększenia zainteresowania IKE.
Marek Ubysz, kierujący wydziałem produktów oszczędnościowych w Banku Millennium, podkreśla, że zainteresowanie IKE byłoby znacznie większe, gdyby nie dekoniunktura na rynku kapitałowym.
Specjaliści wskazują, że w 2011 roku Polacy założyli nie tylko więcej kont IKE?niż rok wcześniej, ale także chętniej i częściej wpłacali składki. W 2011 r. maksymalnie na IKE można było odłożyć 10 077 zł (w porównaniu z 2010 r. limit się nie zmienił; w 2012 r. wzrósł do 10 578 zł). – Średnia wartość wpłaty na naszym IKE w 2011 roku wzrosła o 7 proc. – mówi Waldemar Wołos, dyrektor ds. rozwoju nowych produktów Union Investment TFI.