Ogłaszanie publicznie w mediach chęci przejęcia konkretnej spółki to najgorsza z metod finalizowania takiej transakcji – ocenia Paweł Puchalski,?analityk DM?BZ?WBK. Kiedy wiceprezes Enei Krzysztof Zborowski zapowiedział w telewizyjnym wywiadzie, że projekt przejęcia kopalni jest przez zarząd analizowany, notowania?Bogdanki natychmiast wzrosły. Wczoraj wzrosły o 2,2 proc., do 117,5 zł, a w poniedziałek o 4,6 proc.
– Dziś Enea musiałaby kupować spółkę drożej o ponad 7 zł za każdą akcję, niż to było możliwe jeszcze w poniedziałek. Przykładem do naśladowania może być KGHM, który utrzymał nazwę spółki Quadra (notowana w Kanadzie – red.) w tajemnicy aż do ogłoszenia wezwania na jej akcje – zauważył Puchalski.
Własne zasoby są potrzebne
Przejęcie Bogdanki przez Eneę mało realne wydaje się także Franciszkowi Wojtali, analitykowi Millennium DM:
– Enea musiałaby zapłacić dużą premię w wezwaniu, aby mogło ono zakończyć się sukcesem – zaznacza. Dodaje, że z biznesowego punktu widzenia połączenie tych dwóch przedsiębiorstw miałoby sens, ponieważ integracja ograniczyłaby ryzyko zmian cen paliw. – Jednak moim zdaniem na taki ruch był czas przed wprowadzeniem obu spółek na giełdę, kiedy były one jeszcze własnością Skarbu Państwa – dodaje Wojtala.
3,91 mld zł wynosi obecnie wartość rynkowa Lubelskiego Węgla Bogdanka. Wczoraj notowania spółki skoczyły o 2,2 proc., do 117,5 zł