Reklama

HighSky Brokers: Kolejny broker na NC

HighSky Brokers to już kolejna po TMS Brokers dom maklerski szukający szczęścia na parkiecie dla mniejszych firm. Zarejestrowana w Czechach spółka rozpoczyna ofertę prywatną akcji i planuje pozyskać 4 mln zł.

Publikacja: 31.01.2012 03:27

HighSky to nowa marka na rynku. Spółka, powołana w Czechach przez byłych menedżerów X-Trade Brokers (Dominika Fludrę, Krzysztofa Kochana i Przemysława Czubaka), rozpoczęła działalność operacyjną dopiero w tym roku. Broker chce się specjalizować w oferowaniu kontraktów na różnice kursowe (CFD) na najbardziej popularne pary walutowe oraz towary i indeksy. Wybrał model market-maker, polegający na tym, że drugą stroną transakcji klientów jest de facto sam broker.

Władze HighSky prognozują, że w tym roku przychody z działalności operacyjnej sięgną  7,3?mln zł, a za rok firma będzie już rentowna. Powołanie spółki w Czechach to próba zaistnienia na mniej konkurencyjnym rynku. Zdaniem jej władz czeskie pochodzenie to także wyróżnienie wśród oferujących usługi foreksowe w Polsce.

Kapitał zakładowy HighSky Brokers to 37,5 mln koron czeskich (około 6,5 mln zł). Po co spółce kolejne środki? – Pieniądze z emisji zostaną przeznaczone na działania marketingowe, które pomogą nam zbudować świadomość marki wśród osób zainteresowanych rynkiem forex – mówi Dominik Fludra, członek zarządu brokera.

W ofercie HighSky Brokers pomaga firma doradcza Finader. Spółka chce zamknąć subskrypcję jeszcze w lutym. Sprzedawane są nowe papiery, jak i walory założycieli.

Na NC notowany jest już  TMS Brokers. Zadebiutował w styczniu 2011 r. po zamknięciu oferty prywatnej opiewającej na 75 mln zł (co dawało wycenę całej spółki na poziomie 215 mln zł). Rekordową kwotę za akcje polskiego brokera foreksowego zapłacił fundusz Enterprise Investors, kupując X-Trade Brokers (wycenił spółkę na  1,1?mld zł).

Reklama
Reklama

Kontrakty z mniejszym nominałem

Władze warszawskiej giełdy zdecydowały się zmodyfikować standard obrotu kontraktami walutowymi. Z 10 tys. do 1 tys. zmieniono wielkość kontraktu (rozumianą jako liczbę jednostek waluty obcej w ramach jednego kontraktu). W efekcie cena, jaką musi zapłacić inwestor za jeden kontrakt (obecnie kilkaset złotych), zmniejszy się do kilkudziesięciu złotych. Analogicznie spadną także opłaty pobierane przez GPW za zlecenia w tym segmencie rynku. Zmiany wejdą w życie od maja. Część analityków uważa, że dzięki temu kontrakty staną się bardziej dostępne dla przeciętnych inwestorów. Na koniec 2011 r. liczba otwartych pozycji na wszystkich walutowych futures sięgała 3,3 tys.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama