Brazylijski stan MinasGerais wybrał bardzo niezręcznie moment na ogłoszenie 90-dniowego moratorium na obsługę swego, wynoszącego 15 mld dolarów, zadłużenia względem rządu centralnego. Bardzo nerwowa reakcja giełd zachodnioeuropejskich (DAX -3 proc.) sugeruje, że sprawa może być znacznie poważniejsza, niż wydawać się to mogło aktywnym na krajowym rynku inwestorom, którzy swymi zakupami doprowadzili w czwartek do największego od ponad 4 miesięcy 6-proc. wzrostu wartości WIG-u. Osiągnięta w czwartek wartość WIG-u (14 390) była najwyższa od 21 sierpnia 1998 r., a więc od czasu paniki wywołanej rosyjskim moratorium na obsługę części zadłużenia, a wartość obrotów na rynku podstawowym, wynosząca 282 mln zł, poprzednio była równie wysoka 17 lipca 1998 r., a więc na dwie sesje przed początkiem ponad 40-proc. załamania WIG-u.Wszystko to jednak zbyt mało, by zmieniać wcześniejsze założenia co do charakteru rozpoczętego 1 grudnia wzrostu, który wydaje się być od strony technicznej analogiczny do dwóch 40--proc. zwyżek sprzed roku (12.01-11.03.98) i dwóch lat (10.12.96-18.02.97), a swe fundamentalne uzasadnienie powinien znaleźć w ciągu kilku tygodni w wyniku kolejnych obniżek stóp procentowych w wykonaniu RPP (do 12-13 proc. w zależności od dynamiki inflacji w styczniu i lutym). Przy takim założeniu realizacja zysków rozpoczęłaby się dopiero na początku lutego w okolicach poziomu 16 500. Nagłe czwartkowe załamanie koniunktury na giełdach zagranicznych nakazuje jednakże konieczność zachowania czujności. Kolejne cykliczne apogeum słabości globalnego rynku wypada dopiero w okresie czerwiec-lipiec. Znaczące i przedłużające symptomy słabości rynku już teraz należy traktować jako zapowiedź jej zwielokrotnienia za pół roku.
.