Faxem z Gdańska

Mamy kolejną debatę budżetową i kolejne przesilenie koalicyjne. To już tradycja. Z wyjątkiem dwóch pierwszych rządów po 1989 roku - Mazowieckiego i Bieleckiego, które nie miały własnego oparcia parlamentarnego, wszystkie następne rządy były koalicyjne. I wszystkie przechodziły próbę ognia w okresie uchwalania corocznego budżetu. Rząd Suchockiej stawiany był przy tej okazji wobec żądań wewnętrznej opozycji, w postaci Porozumienia Ludowego i części ZChN-u. Podobną rolę odgrywał w latach 1993-97 PSL w koalicji z SLD. Dziś mamy do czynienia z osobliwym szantażem ze strony grupy posłów AWS-u. Dadzą 23 głosy na budżet własnego rządu, jeśli będzie uwłaszczenie. Mgliste hasło uwłaszczenia ma coraz mniejsze wzięcie w szeregach AWS. Ale jest to wciąż wystarczająco liczna grupa posłów, by móc szachować własny klub parlamentarny i własny rząd. Nie mieści się to w dobrych obyczajach demokracji, utrwaliło się jednak jako osobliwość naszego życia politycznego. Przypomina groźbę pasażera łodzi na głębokiej wodzie pod adresem współpasażerów, że przedziurawi dno, jeśli nie zostaną spełnione jego zachcianki. Cała ta gra oparta jest na rachubie, że inni będą bardziej odpowiedzialni i koalicyjna łódź popłynie dalej.Jestem przekonany, że koalicja AWS i UW przetrwa kolejny kryzys i przeforsuje rozsądny budżet, który zawsze jest sztuką dzielenia krótkiej kołdry. Że nie będzie w budżecie sztucznie wykreowanych dochodów, na przykład z ceł, po to tylko, by sztucznie zwiększyć wydatki. Pewności nigdy nie ma, ale przemawia za tym dotychczasowa karta polskiej demokracji. Jak dotąd, pomimo rozlicznych kłopotów i częstych napięć koalicyjnych, posuwamy się do przodu wąską ścieżką dyscypliny finansowej i makroekonomicznej odpowiedzialności. Był to wspólny mianownik wszystkich naszych rządów od 1989 roku, niezależnie od tempa prywatyzacji i ogólnej skłonności reformatorskiej. W rozstrzygających głosowaniach budżetowych zwyciężał zdrowy rozsądek.Wyróżnia to nas korzystanie na tle innych parlamentów Europy Środkowej i Wschodniej. Nie jest to wystarczający warunek, ale na pewno zdrowe finanse publiczne i obrona złotego to konieczne, brzegowe warunki dobrego rządzenia krajem. Stąd mój optymizm, pomimo że gdy piszę te słowa - a są to rozstrzygające godziny - koalicja rządowa nie uporała się jeszcze z problemem wewnętrznego szantażu i nie istniejących dochodów budżetowych. Myślę sobie przy tej okazji, że poczucie odpowiedzialności stało się dobrą tradycją odrodzonej polskiej demokracji, natomiast silnie zakorzeniona skłonność do wywoływania politycznych przesileń na tle budżetu jest złą tradycją, której nie powinniśmy przenosić w XXI wiek...

JANUSZ LEWANDOWSKI