Rynek euroobligacji większy od amerykańskiego
Rynek obligacji rządowych jest jak na razie jedyną płaszczyzną, na której wprowadzenie euro stworzyło groźną konkurencję dla Stanów Zjednoczonych.Rynek euroobligacji, z których większość emitowana jest przez rządy, ma wartość 4,4 bln USD. Dla porównania rynek papierów dłużnych emitowanych przez amerykańskie ministerstwo skarbu to 3,7 bln USD. Zanim wprowadzenie wspólnej waluty połączyło europejskie rynki obligacji, nawet największy z nich - niemiecki - był jedynie karłem w porównaniu z amerykańskim.Dla inwestorów szukających dużej i płynnej alternatywy dla rynku amerykańskich obligacji rządowych powstanie rynku euroobligacji daje w sumie więcej niż wynikałoby to z prostego dodania wartości tworzących go rynków poszczególnych państw członkowskich unii walutowej. Jeden z wielkich inwestorów, Nippon Life, ogłosił już plany zwiększenia swoich lokat w papiery denominowane w euro. Obecnie w portfelu o wartości 44 mld USD stanowią one 30 proc., a wkrótce udział ten ma wzrosnąć do 50 proc.Spodziewane odchodzenie japońskich i innych zagranicznych inwestorów od amerykańskich obligacji rządowych na rzecz euroobligacji stwarza dodatkową presję, która może w tym roku ściągnąć w dół kurs dolara. A w dłuższej perspektywie dotychczasowa dominacja amerykańskiej waluty może być zagrożona.Już w zeszłym tygodniu wielkie japońskie towarzystwa ubezpieczeniowe i zarządzający tamtejszymi olbrzymimi depozytami oszczędnościowymi ustawili się w kolejce po obligacje emitowane przez europejskie rządy. Na środowym przetargu niemieckich obligacji 10-letnich, opiewających na 7,3 mld euro (8,47 mld USD), zanotowano ponadtrzykrotną nadsubskrypcję. Następnego dnia na 10-letnie obligacje rządu francuskiego złożono zapisy 2,5-krotnie przekraczające wartość emisji - 3,4 mld euro. Wiadomo, że w obu przetargach bardzo aktywni byli właśnie Japończycy.Finansowa liberalizacja, która zaczęła się tam w kwietniu zeszłego roku, pozwala japońskim towarzystwom ubezpieczeniowym i funduszom emerytalnym o wiele więcej pieniędzy inwestować za granicą. Wypływ środków za granicę szybko przybrał rozmiary powodzi, zwłaszcza że bardzo nisko oprocentowane są japońskie obligacje. Od kwietnia zeszłego roku z miesiąca na miesiąc rosły zakupy obligacji denominowanych w obcych walutach. Po pierwszych 8 miesiącach roku finansowego, który zakończy się 31 marca 1999 r., kwota ta wyniosła w sumie 92 mld USD.Dotychczas tradycyjnie prawie dwie trzecie japońskich inwestycji na zagranicznych rynkach lokowane było w amerykańskie obligacje rządowe. Natomiast w ostatnich miesiącach około połowy nowych inwestycji ulokowano w rządowych papierach 11 państw, które 1 stycznia utworzyły europejską unię walutową. Na razie jednak odchodzenie Japończyków od amerykańskich obligacji nie oznacza żadnej katastrofy dla Stanów Zjednoczonych. Nawet gdyby Japończycy wycofali z tamtego rynku wszystkie swoje lokaty o łącznej wartości 265 mld USD, co jest mało prawdopodobne, to bez trudu mogliby to zrekompensować amerykańscy inwestorzy zwiększając zaledwie o 4% swoje lokaty w obligacje kosztem akcji.
J.B.