Dług publiczny
W tym roku dług publiczny nie może być większy niż 60% PKB. W przeciwnym razie zostanie złamana Konstytucja RP. Nie ma jednak takiej obawy - od kilku lat dług maleje (relatywnie) i w 1998 r. nieznacznie przekroczył 40% PKB.Ustawodawca przez dług publiczny rozumie nie tylko kwotę zadłużenia państwa, ale także sumę potencjalnych wypłat z tytułu poręczeń i gwarancji udzielonych przez podmioty sektora finansów publicznych.Choć relacja długu do PKB poprawia się z roku na rok, to ciągle jest on bardzo dużym obciążeniem dla budżetu państwa. W 1998 r. obsługa długu krajowego pochłonęła 14 141 mln zł, a zagranicznego - 3 770 mln zł. Razem stanowiło to około 13% całości wydatków budżetowych. W ustawie budżetowej przewidywano nawet większe kwoty na spłacanie długów w 1998 r. (odpowiednio: 15 735 mln zł i 4 950 mln).Gdyby nie to, że minister finansów musi płacić swoim wierzycielom stare rachunki, to nie mielibyśmy w zeszłym roku w kasie państwa niedoboru w wysokości 13,3 mld zł, lecz budżetową nadwyżkę przekraczającą 4,5 mld zł. Wystarczy przypomnieć, że w najnowszej batalii o podwyższenie składki na kasy chorych z 7,5% do 11% spór toczy się o dodatkowe 9 mld zł.Ministerstwo Finansów ma obowiązek podejmować pierwsze działania naprawcze, gdy dług publiczny wzrasta do 50% PKB. Musi przedstawić taki projekt budżetu na następny rok, który zapewnia spadek tej relacji. W sytuacji gdy dług przekracza 60% PKB, rząd jest zobowiązany zrównoważyć budżet państwa. Także budżety jednostek samorządu terytorialnego nie mogą mieć wówczas deficytów.Finanse samorządowe ustawodawca wziął pod szczególną kontrolę. Łączna kwota regulowana w jednym roku budżetowym, a obejmująca: raty kredytów i pożyczek, wykup papierów wartościowych, potencjalne spłaty wynikające z udzielonych poręczeń i gwarancji oraz należne koszty obsługi (z dyskontem), nie może przekraczać 15% planowanych dochodów.
JACEK BRZESKI