Jeszcze o egzaminie na doradcę inwestycyjnego
W sobotnim numerze Parkietu ukazał się artykuł omawiający propozycje Związku Maklerów i Doradców dotyczące zmian formuły egzaminu na doradcę inwestycyjnego. Ze względu na szczupłość miejsca część mojej wypowiedzi została zniekształcona, co mogło stwarzać wrażenie, że Związek proponuje zwalnianie maklerów z pierwszego etapu egzaminu. Kwestia ta została już wyjaśniona w sprostowaniu, jakie ukazało się w numerze wtorkowym, jednak chciałbym ją nieco rozwinąć, aby rozproszyć wszelkie wątpliwości.Należy wyraźnie stwierdzić, że Związek jednoznacznie wypowiedział się przeciwko zwalnianiu kogokolwiek z części egzaminu przy zachowaniu jego obecnej formuły. Takie rozwiązanie mogłoby doprowadzić do obniżenia poziomu wymaganej wiedzy i do powstania dwóch kategorii doradców - tych, którzy przeszli cały egzamin, i tych, którzy zostali potraktowani ulgowo.Ideą wiodąca propozycji Związku jest takie udoskonalenie egzaminu, by jak największy nacisk położony był na sprawdzenie umiejętności kojarzenia zjawisk zachodzących na rynku kapitałowym i praktycznego wykorzystania posiadanej wiedzy w celu stałego podnoszenia jakości usług świadczonych przez doradców. W tym kontekście przedstawiłem rozważaną opcję takiej zmiany formuły obu egzaminów (na maklerów i na doradców), by w procesie licencjonowania doradców można było uwzględnić staż pracy maklerów - ale nie każdego rodzaju tej pracy, a tylko takiej, która jest bezpośrednio związana ze specyfiką zawodu doradcy, czyli np. wykonywanej pod kierunkiem doradcy.Pragnę wyraźnie podkreślić, że w chwili obecnej jest to tylko jeden z wielu pomysłów, który może być przedmiotem dalszych dyskusji, stanowisko Związku zaś jest jednoznaczne - przy obecnej formule egzaminów na doradców inwestycyjnych nie można nikogo zwalniać z pierwszego etapu egzaminu.
KRZYSZTOF GRABOWSKI
Prezes Zarządu Związku Maklerów i Doradców