Miniony tydzień nie przyniósł przełomu i na parkiecie ponownie mieliśmy do czynienia z ruchem bocznym, podkreślonym przez stabilizację obrotów. Ścierające się oczekiwania nadal powodują, że rynek pozostaje w stanie przejściowym, a pojawiające się sygnały nie są na razie w stanie doprowadzić do wygenerowania znaczniejszego impulsu, a tym bardziej przesądzić o jego ewentualnym kierunku. Z czynników mogących wpływać na kształtowanie się koniunktury istotne wydają się przesłanki płynące z polskiej makroekonomii, które, prawdę mówiąc, nie wydają się najlepsze. Ostatnie dane dotyczące inflacji nie zrobiły jak widać większego wrażenia na inwestorach, natomiast obawy nadal może budzić zwiększający się deficyt płatniczy oraz spowolnienie wzrostu gospodarczego. W przyjętym przez Sejm budżecie na 1999 rok założono co prawda, że PKB wzrośnie o 5,1%, ale wydaje się, iż w obliczu nie najlepszej koniunktury w gospodarce, odczuwającej skutki kryzysu rosyjskiego, będzie to zadanie niezwykle trudne do zrealizowania. Trzeba więc w tej sytuacji wziąć pod uwagę fakt, że mniejszy wzrost może być zrekompensowany albo przez zmniejszenie wydatków, co może prowadzić do niepokojów społecznych, albo też poprzez zwiększenie deficytu budżetowego, co z kolei mogłoby zmienić postrzeganie naszego kraju na arenie międzynarodowej. Niektóre dotychczasowe dane, jak chociażby o skali inwestycji zagranicznych w ubiegłym roku, świadczą wprawdzie o korzystnych tendencjach w tej dziedzinie, ale ich utrzymanie może zależeć właśnie od dalszej oceny realności perspektyw naszej gospodarki przez inwestorów zagranicznych. To z kolei może w efekcie decydować o stopniu ich zaangażowania kapitałowego, które dla rynku wydaje się jednym z podstawowych czynników dla wygenerowania trwalszego ruchu wzrostowego.
.