Oficjalne dane GUS informujące o pogłębiającym się spadku produkcji przemysłowej każą z rezerwą podchodzić do tegorocznej prognozy rządowej wzrostu PKB. Coraz częściej pojawiają się opinie mówiące o wzroście PKB nie przekraczającym 4%. Jednocześnie mamy do czynienia ze spadkiem inflacji, którego tempo może stanowić również pewne zaskoczenie. Jeżeli uznać giełdę za miejsce, gdzie procesy gospodarcze znajdują odzwierciedlenie z pewnym wyprzedzeniem, obecna dekoniunktura w sferze realnej gospodarki została zdyskontowana przez rynek akcji, aczkolwiek fundamentalna wycena spółek w dalszym ciągu nie jest zbyt atrakcyjna. Dlatego też wydaje się, że większe znaczenie od spadku produkcji przemysłowej ma obecnie poziom inflacji. Pomimo że proces redukcji stóp procentowych uległ chwilowemu wyczerpaniu, sądzę, że w drugiej połowie roku możliwe są dalsze, aczkolwiek nieznaczne obniżki. To z kolei wzmocni proces przepływu środków pieniężnych w kierunku rynku akcji, oferującego wyższą stopę zwrotu. Zmiana oprocentowania lokat bankowych już teraz powoduje, że obserwujemy napływ kapitału do funduszy powierniczych. Proces ten zapewne nasili się w drugim półroczu.Co zatem będzie się działo z giełdą do tego okresu? Wzrost siły relatywnej naszego rynku w stosunku do innych giełd stanowi, moim zdaniem, początek kilkumiesięcznego trendu. Szczególnie zastanawia siła naszego rynku w odniesieniu do giełdy budapeszteńskiej. Wskazania te mogą okazać się pomocne przy prognozowaniu zasięgu nadchodzącej fali spadkowej. Zakładając, że w ciągu najbliższego czasu indeks DJ spadnie do poziomu około 8,8 tys. pkt., WIG powinien znaleźć chwilowe wsparcie w okolicach 12,5-13 tys. pkt. Powyższe wskazania potwierdza obserwacja średniej wartości podaży na sesję, która wzrosła do poziomu, który w przeszłości stanowił ostrzeżenie przed zmianą trendu.
.