RCSS: PKB wzrośnie w 1999 r. o 3,5-4,0%
Mniejszy od zakładanego wzrost PKB w 1999 r. może zmusić parlament do nowelizacji budżetu. Jerzy Kropiwnicki, szef Rządowego Centrum Studiów Strategicznych, nie wyklucza, że deficyt budżetowy trzeba będzie powiększyć o 1 mld zł (w ustawie zaplanowano niedobór w wysokości 12,8 mld zł).Jerzy Kropiwnicki złagodził w piątek stanowisko w sprawie nieodzowności rozpoczęcia w Polsce kuracji antyrecesyjnej. Stwierdził tylko, że wzorem innych krajów OECD powinniśmy mieć "automatyczne stabilizatory koniunktury". Jego zdaniem, w światowej ekonomii górę bierze pogląd, że dla krajów zagrożonych kryzysem ratunkiem może być powiększanie wydatków i deficytu budżetowego. Natomiast gromadzenie nadwyżek budżetowych jest zalecane w okresach dobrej koniunktury. - Walcząca z recesją Japonia przyzwoliła na deficyt w wysokości 5,5% PKB. Wiele lat temu w Szwecji deficyt sięgnął 12% PKB - mówił w piątek szef RCSS.Minister J. Kropiwnicki ostrożnie wypowiadał się na temat ewentualnej nowelizacji tegorocznego budżetu. RCSS ocenia, że największym zagrożeniem dla podatkowych dochodów państwa w 1999 r. będzie mniejsze od zakładanego tempo wzrostu PKB (3,5-4,0% zamiast 5,1%). - Trzeba się liczyć z tym, że minister finansów będzie wkrótce rozdzielał pieniądze łyżeczką do herbaty. Możliwe że staniemy przed wyborem, czy ograniczyć wydatki państwa, czy powiększyć deficyt. Opowiem się wtedy za tym drugim rozwiązaniem. Deficyt trzeba będzie powiększyć o około 1 mld zł - stwierdził J. Kropiwnicki.RCSS przyznaje, że postępująca od kilku tygodni dewaluacja złotego powiększy problemy tych przedsiębiorców, którzy zadłużyli się za granicą, a nie ubezpieczyli od ryzyka kursowego. Mimo to J. Kropiwnicki opowiada się za dalszym powstrzymywaniem się NBP przed interwencyjnym bronieniem kursu złotego i za obniżaniem stóp procentowych. - Kiedy pani Hanna Gronkiewicz-Waltz mówi, że złoty powinien wkrótce znowu się wzmacniać, ja zaczynam się niepokoić - oświadczył w piątek szef RCSS.Minister Kropiwnicki nie mówi już o polityce studzenia koniunktury, która zbankrutowała, o konieczności wielkiego pobudzania popytu, o antyrecesyjnej, skokowej dewaluacji złotego. Czyżby skutek mocnych słów wypowiedzianych pod koniec lutego przez jednego z członków RPP, że diagnozy pana ministra są niekompetentne i niewiarygodne?
JACEK BRZESKI