W ciągu siedmioletniej historii notowań warszawskiej giełdy marzec był miesiącem, w trakcie którego wielokrotnie mieliśmy do czynienia z istotną zmianą panującej tendencji. Warto choćby przytoczyć następujące daty: 5.03.92 r. (sesja poprzedzająca 30-proc. załamanie), 1.03.93 r. (początek wielkiej hossy), 8.03.94 r. (rekordowy poziom WIG), 28.03.95 r. (dno bessy), początek marca '97 (koniec hossy 1995-97 r.), 11.03.98 r. (ostatnia sesja poprzedzająca 45-proc. załamanie). Jak więc widać jedynie marzec 1996 r. nie wyróżnił się niczym szczególnym, a w pozostałych przypadkach marcowe koniunktury okazywały się kluczowe dla dalszej średnioterminowej koniunktury. Początek wiosny wprowadza zatem w umysły inwestorów wiele zamieszania i w wielu przypadkach owe zamieszanie powodowało bolesne następstwa.Ostatnie wypowiedzi prezes NBP wskazują na kontynuację kursu polityki monetarnej. Może to oznaczać możliwość dalszych obniżek stóp procentowych, na co wskazuje umiarkowany poziom podaży pieniądza oraz spadek inflacji. Dalsza redukcja stóp procentowych może jednak spowodować odpływ zagranicznego kapitału, a co się z tym wiąże - kolejną deprecjację złotego.Najbliższe sesje na Giełdzie Papierów Wartościowych mogą przynieść dalszy wzrost cen, głównie spółek o największej kapitalizacji, na których w ostatnim okresie widoczna jest większa aktywność strony popytowej, chociaż analiza cykli na WGPW wskazuje, że w marcu możemy mieć do czynienia z wystąpieniem cyklicznego szczytu.Biorąc pod uwagę słabe wyniki finansowe spółek w lutym, niestabilność złotego oraz wzrost rentowności amerykańskich obligacji, ryzyko otwierania długich pozycji oceniam jako znaczne. W tym kontekście dosyć dziwny wydaje się wzrost cen głównie banków w trakcie wczorajszych notowań ciągłych.
.