Klienci funduszy emerytalnych
Tylko niektóre spośród Powszechnych Towarzystw Emerytalnych, które będą zarządzać funduszami emerytalnymi, chętnie udzielają informacji na temat liczby zapisanych klientów.Najczęściej wymienianym powodem, dla którego towarzystwa nie chcą ujawniać danych, jest sprawdzenie wiarygodności tych liczb. Zanim bowiem fundusz postawi przy nazwisku klienta "ptaszka", umowa, jaką zawarł z nim agent musi być potwierdzona przez ZUS. Zdarza się jednak, że formularze są nieprawidłowo wypełnione albo też i to, że zapisana osoba nie może zostać wciągnięta na listę klientów funduszu. Konieczność weryfikacji umów przez ZUS jest zatem koronnym argumentem dla nieudzielenia informacji.Wśród tych funduszy, które oficjalnie podają liczbę swoich klientów, jest m.in. PTE PZU (200 tys. osób), PTE Norwich Union (30 tys.) Bywa też, że fundusz nie uściśla danych i podaje - jak w przypadku Zurich Handlowy - kilkadziesiąt tysięcy osób. Można też uzyskać taką informację - na razie średnio każdego dnia agenci zapisują do funduszu 1750 osób - o OFE DOM. Wiadomo, że informacje te zmieniają się z dnia na dzień, akwizytorzy zapisują klientów każdego dnia i czasami dane mogą być niekompletne. Przykładem jest PTE Skarbiec-Emerytura, do którego zapisało się 20 tys. klientów, ale dzięki pracy dwóch tysięcy agentów, podczas gdy teraz liczba akwizytorów wzrosła. Średnia wydajność agentów jest czasami używana jako argument stawiany przeciwko informacji o dużej liczbie klientów. Jest to tylko część odpowiedzi, jakich udzielają towarzystwa emerytalne, niektóre z nich bowiem po prostu stanowczo mówią "nie podajemy takich informacji". nNa razie zatem nie wiadomo, ilu klientów mają fundusze emerytalne. Najczęściej do obliczeń wykorzystuje się liczbę agentów, czyli około 250 tys. osób, i zakłada, że każdy z nich zapisał 3-4 osoby z rodziny i spośród znajomych. Stąd bierze się oceniana na milion liczba klientów w funduszach emerytalnych.
Robert Bombała