Z Jackiem Szymaniakiem, dyrektorem Biura Brokerskiego ARRTRANS Sp. z o.o. działającego na Warszawskiej Giełdzie Towarowej, rozmawia Grzegorz Zalewski
Rynek terminowy na WGT działa 3 miesiące. Ilu klientów przez ten czas zdobyło Państwa biuro? Czy są to raczej spekulanci, czy też ewentualnie osoby chcące zabezpieczać się przed ryzykiem kursowym?W tej chwili mamy podpisane umowy z kilkoma klientami. Są to zarówno osoby fizyczne, aktywnie spekulujące na rynku, jak i kilka firm zabezpieczających się przed ryzykiem kursowym. Wśród naszych klientów jest również taki, który wykorzystuje obie formy inwestowania, czyli zarówno spekuluje, jak i stosuje hedging.Przy ustalaniu wielkości depozytów oceniają Państwo klasę ryzyka klienta - co jest w tym przypadku brane pod uwagę?Biura brokerskie działające przy WGT ustaliły trzy kategorie ryzyka klientów, które różnią się wielkością wymaganego depozytu zabezpieczającego. W przypadku klasy ryzyka A, depozyt ten jest niewiele wyższy od wymaganego przez WGT od nas - wynosi 850 zł. Ale w przypadku klasy ryzyka C jest to już 1450 zł. Przyznana kategoria zależy między innymi od tego, jak szybko klient może przelać do nas środki pieniężne w razie wezwania do uzupełnienia depozytu. Oprócz tego uwzględniamy jeszcze kilka innych czynników, o których klienci informują nas w składanym wniosku o otwarcie rachunku.To znaczy, że jeśli klient wpłaca na swój rachunek u Państwa 5000 zł i deklaruje, że zamierza otwierać pozycje opiewające tylko na jeden lub dwa kontrakty, to otrzymuje najlepszą klasę ryzyka?Tak, w takiej sytuacji jest on na tyle mocno zabezpieczony przed niekorzystnymi dla siebie zmianami cen, że nie ma przeszkód, by otrzymał klasę A.W przypadku biur maklerskich działających na rynku kapitałowym, bezpośredni nadzór nad nimi sprawuje KPWiG, co w pewien sposób zwiększa zaufanie inwestorów do tych pośredników. Jak jest w Państwa przypadku?Nasza firma jako pośrednik na rynku musi wpłacić pewien określony depozyt do giełdy. Stanowi on zabezpieczenie w przypadku "niekorzystnych sytuacji", np. gdy klient otworzy zbyt dużą pozycję, która zacznie przynosić straty i okaże się, że nie może uzupełnić szybko depozytu. Poza tym sama wielkość depozytu zabezpieczającego jest ustalona na tak wysokim poziomie, że stanowi on odpowiedni wentyl bezpieczeństwa.Poza tym niewykluczone, że będziemy stosować sprawdzone na rozwiniętych rynkach metody ograniczające ryzyko zarówno klienta, jak i pośrednika. Jeśli skala zaangażowania klienta będzie według nas zbyt duża, będziemy dążyć do tego, by część pozycji była zamykana przed zamknięciem sesji.Czy Pana zdaniem przy obrocie tej wielkości (ok. 100 kontraktów dziennie) na rynku jest już miejsce dla inwestorów mniej aktywnych, czy tylko działających w ramach jednej sesji?Obie te grupy są już aktywne na rynku, choć nie ukrywam, że ta płynność jest jeszcze zbyt mała, aby przyciągnąć inwestorów działających w dłuższej perspektywie niż jedna sesja. Myślę, że jeśli dzienny obrót zwiększy się do ok. 300 kontraktów, to inwestorzy będą mieli już bardzo ciekawe możliwości zarabiania.W jaki sposób odbywa się składanie zleceń i jaki czas jest potrzebny na ich realizację?W zależności od uzgodnień z klientami zlecenia mogą być wydawane zarówno pisemnie, jak i ustnie. W tym drugim przypadku są one rejestrowane i stanowią swego rodzaju podstawę przy rozstrzyganiu ewentualnych sporów.Jakie rodzaje zleceń proponują Państwo inwestorom?Są to wszystkie te rodzaje zleceń, które są niezbędne do bezpiecznego i prawidłowego działania rynku terminowego, czyli zlecenia z limitem, market (po każdej cenie), stop, stop-limit. Nie przyjmujemy tylko zleceń wszystko albo nic. Zabrania tego regulamin obrotu giełdy - broker nie może zgłosić oferty, z której się wycofa, jeśli oferta odpowiadająca będzie opiewała na mniejszą liczbę kontraktów.W jaki sposób rozwiązali Państwo problem podatku od zysków z transakcji futures na waluty?Dochody z tego rodzaju zysków są opodatkowane na zasadach ogólnych. To znaczy, że my dostarczamy codziennie szczegółowe wydruki transakcji, co powinno stanowić podstawę przy rozliczaniu. A to, czy klient rzeczywiście rozlicza się z fiskusem, leży niejako poza nami. Dziękuję za rozmowę