Sposób na amerykańskie embargo?

Na Kubie dolar amerykański - złowrogi symbol kapitalizmu i zachodniej dekadencji - został przed pięciu laty zalegalizowany, z myślą o rozwoju turystyki oraz masowych przelewach pieniężnych od kubańskich emigrantów mieszkających w Stanach Zjednoczonych. W związku z amerykańskim embargiem ekonomicznym Kuba nie może jednak używać dolara w zagranicznych transakcjach handlowych i ponosi znaczne koszty, związane z jego wymianą na inne waluty. Teraz władze Kuby zamierzają przejść na rozliczenia w euro.O tego rodzaju planach doniósł przed kilkoma dniami miejscowy dziennik "Juventud Rebelde" - organ Związku Młodzieży Komunistycznej. Od lipca br. w europejskiej walucie miałyby być rozliczane kubańskie transakcje z 11 państwami strefy euro w Unii Europejskiej, zaś od początku przyszłego roku - także operacje handlowe z innymi państwami. Kubański rozwód z dolarem nie będzie jednak łatwy, a nawet - zdaniem cytowanego przez "International Herald Tribune" wysokiej rangi anonimowego działacza partyjnego - niemożliwy, gdyż w tej właśnie walucie napływają na Kubę przekazy od emigrantów z USA, wartości ok. 800 mln USD rocznie, które dla reżimu Fidela Castro są drugim co do wielkości źródłem twardej waluty.Szef kubańskiego banku centralnego, Francisco Soberon, ostrożnie wypowiada się o perspektywach użycia euro - choć jest zdania, że taka decyzja może wpłynąć na poprawę obecnej trudnej sytuacji gospodarczej wyspy. Wraz z rozpadem dawnego bloku radzieckiego Kuba straciła 85% swych rynków zagranicznych; nie jest członkiem Międzynarodowego Funduszu Walutowego ani Banku Światowego i ma ogromne trudności z uzyskaniem jakichkolwiek większych kredytów - zwłaszcza, że nagminnie nie spłaca należności. Rozliczanie transakcji w euro mogłoby pomóc jej w zacieśnieniu handlowych kontaktów z Europą, a także w obejściu amerykańskiego embarga.

J.K.