Corzine i Meriwether zainteresowani LTCM

Wiceprezes amerykańskiego banku inwestycyjnego Goldman Sachs Jon Corzine, wspólnie z jednym z twórców czołowego światowego funduszu hedgingowego Long-Term Capital Management Johnem Meriwetherem, zamierzają za 4,8 mld USD odkupić tę instytucję od obecnych właścicieli - grupy czternastu banków i domów maklerskich. Przypomnijmy, że we wrześniu ub.r. LTCM znalazł się na krawędzi bankructwa i wówczas w jego ratowanie zaangażowało się wiele światowych instytucji finansowych, w tym także niektóre banki centralne, jak np. nowojorski oddział amerykańskiego Zarządu Rezerwy Federalnej. Jon Corzine niedawno został zwolniony z funkcji dyrektora generalnego Goldman Sachs, a jednym z zarzutów było właśnie zaangażowanie banku w ratowanie LTCM. Miał on bodajże największy wkład w pomoc wartą 3,6 mld USD, zachęcając do ratowania funduszu Warrena Buffetta, a nawet prosząc o pomoc największego udziałowca Citigroup, saudyjskiego księcia Alwaleeda Bin Talala. Od pewnego czasu wiadomo już, że w momencie kiedy Goldman Sachs wejdzie na giełdę (obecnie trwają przygotowania do upublicznienia tej spółki), Jon Corzine odejdzie z tej instytucji. Dla obserwatorów jest więc jasne, że wspólnie z Johnem Meriwetherem i pozostałymi trzynastoma partnerami, którzy wcześniej stworzyli LTCM, zamierza on zająć się kierowaniem funduszem. - Współpraca Corzine'a i Meriwethera rokuje dobre perspektywy dla Long-Term Capital Management. Obydwaj bowiem są świetnymi specjalistami, znającymi funkcjonowanie rynków kapitałowych - powiedział agencji Bloomberga Michael Holland, który zarządza własnym funduszem inwestycyjnym w Nowym Jorku.Jak pisze "Financial Times", rozmowy w sprawie odkupienia udziałów w LTCM są jeszcze we wstępnej fazie i nie gwarantują, iż transakcja ta dojdzie do skutku. Z drugiej strony, optymizmem napawają rezultaty LTCM. Działając na rynku obligacji, polepszył on od września ub.r. swoje wyniki o 21,76%, a od stycznia do marca 1999 r. poprawiły się one już o 11,76%.

Ł.K.