Kolejny kryzys polityczny, jaki przeżywa Rosja sprawia, że oddala się możliwość rozwiązania podstawowych problemów gospodarczych tego kraju. Na informację o dymisji premiera Primakowa rynek zareagował spadkiem notowań rosyjskich papierów. Notowania rosyjskich euroobligacji spadły o 20%i kształtują się na poziomie ok. 35% wartości nominalnej. Wynika toz rosnącego ryzyka zawieszenia ich obsługi. Nominalna wartość rosyjskiego długu,odnoszącego się do euroobligacji, to całkiem pokaźna kwota 16 mld dolarów. Notowania akcji na moskiewskiej giełdzie spadłyblisko o 20%.
Rosyjski kryzys jest przyczyną opóźnienia w przekazaniu kolejnego pakietu pomocy z Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Światowego, bez którego ten wielki kraj nie będzie w stanie zawrzeć porozumienia o restrukturyzacji zagranicznego długu. W tym roku Rosja powinna spłacić 4 mld dolarów pożyczonych wcześniej od MFW i 17 mld - od rządów i banków komercyjnych. Bez pomocy z międzynarodowych organizacji finansowych rozmowy na temat restrukturyzacji długu nie mają sensu. Wprawdzie nikt tak naprawdę nie wierzy, że dawny dług, powstały jeszcze za czasów ZSRR, będzie kiedykolwiek spłacony, ale w finansach często ważniejszy od strumienia pieniędzy jest strumień zaufania lub choćby hipokryzji - udawania, że się ufa w spłatę. Dlatego rozminowywanie długu wymaga czasu. Pieniądze z MFW i Banku Światowego oznaczają dostarczenie dłużnikowi i wierzycielom niezbędnego czasu.Tymczasem Bank Światowy już zawiesił przekazanie 3-miliardowej pożyczki dla Rosji. MFW przekazanie kolejnej transzy pożyczki wiąże z uchwaleniem przez rosyjski parlament kilku ustaw, które zwiększyłyby dyscyplinę budżetową i dochody podatkowe. Zdominowana przez komunistów Duma była mimo wszystko skłonna uchwalić ustawy, co dobitnie świadczy o sile powszechnie krytykowanego MFW. Ale upadek gabinetu Primakowa, próba odwołania prezydenta i tworzenie nowego rządu nieuchronnie odsuwają przyjęcie niezbędnych ustaw. Nie wiadomo, czy Duma w ogóle je uchwali, czy raczej będzie robiła wszystko, by utrudnić życie nowemu rządowi.Rosyjskie problemy daleko wykraczają poza kwestie długu wewnętrznego i zewnętrznego, poza bieżące kwestie fiskalne. Tak naprawdę rosyjska gospodarka nie działa według reguł, określanych przez rynek. Prywatna własność nie jest wystarczająco chroniona, nie wiadomo do kogo należy ziemia, duża część należności nie jest ściągalna, zadłużone firmy nie bankrutują - ale też nie rozwijają się. Zdymisjonowany właśnie premier Primakow ani nie umiał, ani nie chciał wprowadzać reform rynkowych. Ale miał opinię polityka silnego, odpowiedzialnego, a przede wszystkim przewidywalnego. Ta opinia miała być dla MFW głównym zastawem, zabezpieczającym pożyczki. Skoro nie ma premiera z "dobrą opinią", to nie ma nawet tak kruchego zastawu - tym bardziej że wyniki gospodarcze są wciąż słabe i nic nie wskazuje na to, by gospodarka rosyjska miała wreszcie ruszyć z miejsca. Teraz urzędnicy z MFW zastanawiają się, czy mimo wszystko pożyczyć temu krajowi kolejne miliardy. Chętnie zastosowaliby po raz kolejny taryfę ulgową - tym bardziej że namawia do tego rząd amerykański, zaniepokojony groźbą całkowitej destabilizacji Rosji. Ale nawet najbardziej przychylna instytucja finansowa nie przekaże pieniędzy do państwa, które nie będzie miało podstawowych struktur, niezbędnych do przyjęcia tej pomocy. Poprzednia jej transza z MFW została w dużej mierze zdefraudowana i dziś znajduje się na prywatnych kontach w Szwajcarii.Pocieszające jest jedno - kolejny kryzys rosyjski w niewielkim stopniu wpłynął na sytuację na rynkach światowych, w tym także w Polsce. Spadek złotego i kursów akcji był nieznaczny i szybko został wyrównany. Oznacza to, że zagraniczny kapitał oswoił się z myślą, że granicą bezpiecznych inwestycji jest Bug - i coraz lepiej potrafi odróżniać Moskwę od Warszawy. Na ubiegłorocznym kryzysie rosyjskim wiele banków i funduszy inwestycyjnych poważnie straciło, ale żaden nie zbankrutował. Banki zostały zmuszone do stworzenia pokaźnych rezerw, niektórzy menedżerowie stracili posady. Ale gospodarka światowa stopniowo wydobywa się z recesji. Coraz mniej jest zainteresowana inwestowaniem w Rosji - i coraz mniej wrażliwa na permanentny kryzys gospodarczy i polityczny, w jakim pogrążony jest ten wielki kraj.
WITOLD GADOMSKI
publicysta "Gazety Wyborczej"