Miłym akcentem zakończył się tydzień, który zapowiadał się jako bardzo niespokojny - po wielomiesięcznej przerwie indeks powrócił ponad poziom 16 000 pkt. Choć tym razem nie jest to zapewne trwały powrót, coraz więcej informacji przemawia na rzecz scenariusza, w którym w horyzoncie kilku miesięcy WIG zawędruje wyżej. Posiedzenie Fed, którego zwłaszcza w kontekście niepokojących doniesień o inflacji rynek oczekiwał z niepokojem, nie zakończyło się podniesieniem stóp, lecz ogłoszone zmiany w strategii Fed sygnalizują taką możliwość w niedalekiej przyszłości. Rynek zareagował na te wieści umiarkowanie, i choć dotąd Dow nie powrócił na rekordowy poziom, to widać, że byki nie tracą rezonu. Nastroje dalekie od pesymizmu utrzymują się także na innych rynkach. O ile amerykański rynek można uznać za przegrzany i gospodarka może tam zwolnić, reszta świata, która ucierpiała w kryzysach, zaczyna się mieć coraz lepiej. Opublikowany niedawno raport OECD przyniósł w znaczący sposób podwyższoną prognozę tempa wzrostu gospodarczego. To dobra informacja także dla naszej gospodarki. Rynek antycypując przyszłość przekłada to na ceny - i choć ostatnie wzrosty mają swoje źródła głównie w posiadanych przez spółki udziałach w GSM czy możliwościach odniesienia korzyści z przejęć w sektorze bankowym, widać wyraźnie, że rynek jako całość też ma się lepiej. Wiele miesięcy temu pisałem, że czas zmienić optykę oceny rynku i określania, co jest tanie, a co nie. Moim zdaniem, obecnie znów nadchodzi taki czas przewartościowania podejścia do rynku. Nie po to, by już teraz kupować - to może okazać się, w kontekście oczekiwanej korekty w USA i wyjątkowej w tym roku obfitości akcji pracowniczych, przedwczesne. Ale skorzystanie z prawdopodobnej w niedalekiej przyszłości korekty do "zapakowania walizek" na następne miesiące jest w moim przekonaniu pomysłem wartym głębszego przemyślenia.

.