Fantastyczne wyniki (jeśli chodzi o wzrost wartości jednostek rozliczeniowych) osiągnięte w pierwszych dniach inwestowania przez część funduszy emerytalnych są jedynie efektem pomyłki ZUS-u i prawdopodobnie złamaniem przez PTE przepisów ustawy o funkcjonowaniu funduszy emerytalnych. ZUS za jednego uczestnika przesłał funduszom pięciokrotnie więcej pieniędzy, niż wynikało z załączonej dokumentacji.
dokończenie str. 7
Uczestnicy tracą na pomyłkach ZUS-u
Zafałszowane wyniki
Większość OFE zainwestowała wszystkie przekazane środki, co znacząco podwyższyło wartość jednostek rozliczeniowych. Fundusze, które osiągnęły słabsze wyniki, zainwestowały jedynie te pieniądze, które zostały przypisane konkretnym uczestnikom i które, jako aktywa netto, znalazły się na rachunkach transakcyjnych.- Problem wywołuje interpretacja przepisów ustawy, która mówi, że do czasu przeliczenia składek i wypłat transferowych środki powinny być przechowywane na odrębnym, przejściowym rachunku funduszu. Uznaliśmy więc, że pieniędzy tych nie możemy inwestować - wyjaśnia Ryszard Jach, wiceprezes PTE Skarbiec--Emerytura.Rachunek przejściowy jest oprocentowany, a odsetki stanowią przychód funduszu. Problem jednak w tym, że kwoty należne z odsetek przypadają nie tym uczestnikom, których składki czekają na rozliczenie, ale wszystkim pozostałym, którzy mają otwarte rachunki. Dlatego też na ponadprzeciętnych wzrostach wartości jednostek zarobiła tylko niewielka grupa ludzi, za których ZUS przekazał dokumenty funduszom. Z informacji podawanych przez towarzystwa wynika, że jest to grupa nieco ponad tysiąca osób. Dotychczas natomiast w ZUS zostało przyjętych 3 mln 241 tys. umów o członkostwo w OFE, z czego około 2 mln zostało podpisanych w marcu, a za tych członków zakład powinien już przekazać składki. Oznacza to, że ZUS nie poradził sobie z przetworzeniem danych o klientach i nie wie, za ile osób wpłynęły składki od pracodawców i którym funduszom należy je przekazać. Dlatego też część OFE otrzymała składkę za jednego klienta, a w niektórych przypadkach wynosiła ona 1 gr.Zarządzający OFE zgodnie twierdzą, że nie spodziewali się tak wielkiego bałaganu.- Okazuje się, że chroniąc interesy nawet najmniejszej liczby członków, nie da się tego zrobić bez naruszenia prawa. Przy tak nieznacznych kwotach nie ma mowy o inwestowaniu z zachowaniem limitów. Kupienie chociażby jednej akcji dobrej spółki, w wielu funduszach, powoduje zainwestowanie powyżej 5% aktywów. Dostosowanie się do wymogów byłoby możliwe, gdybyśmy dysponowali kwotą 1-2 mln zł - twierdzi Mariusz Dąbkowski, dyrektor pionu zarządzania aktywami OFE Ego.UNFE zapewnia, że w okresie przejściowym nie zamierza wyciągać konsekwencji z naruszenia prawa. Zachęca również towarzystwa do przejęcia na siebie części opłat, które - według statutu - obciążają aktywa funduszu. Dotyczy to np. prowizji dla banku depozytariusza, pobieranej od każdej transakcji. Najczęściej opłata ta wynosi 12 zł, a więc w skrajnych przypadkach może się okazać, że prowizja przewyższa inwestowaną sumę.